To jest na bazie mojego formularza wiec ta pisesz prawdeKamil pisze:On jest moim starszym bratem
Gran Poder (Cenizo Saga)
Moderator: Moderatorzy
- BH Daimaouji
- SSJ 5
- Posty: 6009
- Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
Imie : Bobercik (Robert)
Rasa : Nie jest znana, ale i tak rasa nie jest ważna
Rodzina : Sesshomaru (niekiedy brat, niekiedy wróg, zależy od fan fick'a)
Włosy : Nie za długie, nie za krótkie, kolor ciemny blond
Oczy : Niebieskie
Ataki : Najbardziej lubię walkę wręcz, ale jak co to Big Bang Attack, Final Flash, Kamehameha itp xD
Strona : A to sobie sam wybierz, mi tam to wisi tylko żebym był czymś xD
Rasa : Nie jest znana, ale i tak rasa nie jest ważna
Rodzina : Sesshomaru (niekiedy brat, niekiedy wróg, zależy od fan fick'a)
Włosy : Nie za długie, nie za krótkie, kolor ciemny blond
Oczy : Niebieskie
Ataki : Najbardziej lubię walkę wręcz, ale jak co to Big Bang Attack, Final Flash, Kamehameha itp xD
Strona : A to sobie sam wybierz, mi tam to wisi tylko żebym był czymś xD

- SonGohan
- Golden Oozaru
- Posty: 205
- Rejestracja: wt sty 02, 2007 9:41 pm
- Lokalizacja: Stalowa Wola/Madrid
Odcinek drugi: "Nowa szkoła, Nowi koledzy, Nowi wrogowie."
Mineły 3 dni. Radek i Arroz stali w umówionym miejscu lecz tajemniczego pana nie było. Czekali pół godziny aż wreszcie się zjawił.
-Hej, chłopcy.
-Dzień dobry. - odpowiedzieli szczęśliwi chłopcy.
-Co u was słychać? Spakowaliście się na wyjazd?
-Tak, mamy do pana jedno pytanie.
-Jakie? - zapytał spokojnie starszy pan.
-Odkąd się poznaliśmy nie powiedział nam pan jak ma na imię.
-Moje imię to Thanto.
-Thanto? Dziwne imię. - powiedział Radek.
-A więc gotowi?
-TAK!! - odpowiedzieli bardzo szczęśliwi Radek i Arroz.
Wszyscy wsiedli do busu który jechał nad morze. Gdy dotarli tam wsiedli do małego statku. Płyneło nimi tylko 5 osób: Radek, Arroz, Thanto,
kapitan statku który nazywał się David oraz tajemniczy chłopak który się nie odzywał przez całą podróż.
Miał około 13 lat, włosy czarne,średniej długości. Oczy jego były srebrne, pierwszy raz nasi bohaterowie widzieli taki kolor oczów.
Tajemniczemu chłopakowi cały czas przypatrywał się Radek, wiedział że ten chłopak napewno nie będzie jego przyjacielem.
Gdy wszyscy dotarli do wyspy, kapitan statku odpłynął, tajemniczy chłpoak poszedł w głąb lasu a nasi bohaterowie i Thanto zostali na plaży.
-Wreszcie dotarliśmy - powiedział ucieszony Arroz.
-Kim był ten chłopak który płynął z nami? - spytał zaciekawiony Radek.
-Nazywa się Groly - odpowiedział zdziwiony Thanto- Czemu o niego pytasz?
-Bo jestem ciekawy, a po co z nami płyną?
-To za karę.
-Za karę? A co złego zrobił.
-Pytanie powinno być co złego nie zrobił.
-Nie rozumiem - powiedział bardzo zdziwiony Radek.
-On zawsze robi coś złego, po prostu taki jest.
-Aha. - Odpowiedział zamyślony Radek.
Arroz tymczasem badał plażę. Po 15 minutach wszyscy poszli w strone szkoły. Szkoła znajdowała się w samym centrum wyspy,
była bardzo duża i bardzo się różniła od zwykłych szkół.
-A więc teraz przydziele wam pokoje. - powiedział ucieszony Thanto.
-Będziemy mieć osobne pokoje? - zapytał Arroz.
-Jasne. Radek ma pokój numer 44...
-A ja? - zapytał zniecierpliwiony Arroz.
-Twój to 45.
-Super - powiedział ucieszony Arroz.
-Jest już późno, Idźcie do swoich pokoji. Jutro porozmawiamy przy śniadaniu.
-A o której jest śniadanie? - zapytał Radek
-O 8:00, nie spóźnić się
-Dobrze. - powiedział Radek bardzo zamyślony.
Obaj poszli do swoich pokoji, byli bardzo zmęczeni. Radek cały czas myślał o Grolym.
W nocy śnił mu się straszny koszmar. Śniła mu się jakaś postać która go namawiała aby był zły, żeby był po złej stronie.
Radek przez ten koszmar spadł z łóżka i się obudził. Była 6 rano. Radek ubrał się w bardzo dziwny strój który znalazł w szafie.
Miał na sobie zwykłe buty, czarne spodnie i ciemno fioletową koszulkę. Wyszedł na korytarz aby pójść do Arroza, gdy wszedł do swojego pokoju
zobaczył Arroza także ubranego w dziwne ciuchy.
-Siema. - powiedział Radek.
-Cześć, co słychać? - zapytał Arroz.
-A nic, schodzimy na dół?
-Jasne.
I obaj zeszli na dół do stołówki. Stołówka była jeszcze zamknięta a przed nią stało 2 chłopców którzy zaczeli rozmawiać z Radkiem i Arrozem.
-Hej, Witajcie w naszej szkole. - powiedział jeden z nieznajomych chłopców -Nazywam się Kris, a to mój kolega Bobercik.
-Cześć - powiedział Radek.
-Jak się nazywacie?
-Ja Radek a on Arroz.
w tej samej chwili otworzyły się drzwi do stołówki z której wyszedł Groly, a za nim Thanto.
-Co tym razem zrobił Groly? - zapytał Kris.
-Podkradał jedzenie z kuchni - odpowiedział Thanto.
Groly szybko pobiegł na górę do swojego pokoju.
-Widzę że już zapoznaliście się z nowymi uczniami. - zapytał Thanto Krisa.
-Tak, bardzo ciekawe dzieciaki.
-Chodźmy do stołówki. - powiedział Thanto.
Gdy weszli do stołówki wszyscy usiedli na swoich miejscach.
-Co dzisiaj do jedzenia - zapytał głodny Arroz.
-Nie wiem, zawsze jest coś innego. - Odpowiedział Bobercik.
-Co to jest? - zapytał Arroz
-To? To jest kurczak w sosie krewetkowym i ziemniaki.To jest specjalność szkoły - odpowiedział Bobercik.
-Brzmi Wspaniale - powiedział Radek.
Po śniadaniu dziecaki poszli zwiedziać szkołe.
Gdy wyszli na zewnątrz budynku zaczepił ich Groly.
-Hej wy młodzi, chodźcie tu.
-Co chcesz? - zapytał Arroz.
-Bić się. - odpowiedział Groly śmiejąc się złowrogo.
-Spadaj.
-Hahaha, boisz się?
-Nie! - odpowiedział zły Radek.
-No to choć się bić!
-No Dobra-Odpowiedział zdenerwowany Radek.
I tak zaczeła się walka. Radek cały czas bił Grolyego ale bezskutecznie. Gdy Radek się już zmęczył Groly przystąpił do ataku, wypuścił z dłoni dziwną kulkę która
poleciała w strone Radka. Gdy uderzyła w niego odleciał na 3 metry.
-Hahaha - śmiał się Groly.
-Co to było? - zapytał przestraszony Arroz.
-Zapytaj się mistrza Thanto. - odpowiedział śmiejąc się Groly i odszedł.
Radek wstał, podszedł do Arroza bardzo zdziwiony
-Widziałeś to? - zapytał Radek
-Tak! Chodźmy zapytać się Thanto co to było i jak to zrobił.
-OK.
I obaj poszli do mistrza Thanto który im to wytłumaczył.
-Ten atak a raczej technika nazywa się GENERIC KI BLAST. Nie jest zbyt silna ale na was zrobiło to większe wrażenie. - powiedział zajęty pracą Thanto - Teraz idźcie do swoich pokoji i szykujcie się spać.
-A czy my to poznamy? - zapytał zaciekawiony Radek.
-Z czasem. - odpowiedział Thanto.
Chłopcy poszli na górę do swoich pokoji i poszli spać.
To był koniec odcinka drugiego ale trzeci będzie lepszy bo już mam super pomysł.
Mineły 3 dni. Radek i Arroz stali w umówionym miejscu lecz tajemniczego pana nie było. Czekali pół godziny aż wreszcie się zjawił.
-Hej, chłopcy.
-Dzień dobry. - odpowiedzieli szczęśliwi chłopcy.
-Co u was słychać? Spakowaliście się na wyjazd?
-Tak, mamy do pana jedno pytanie.
-Jakie? - zapytał spokojnie starszy pan.
-Odkąd się poznaliśmy nie powiedział nam pan jak ma na imię.
-Moje imię to Thanto.
-Thanto? Dziwne imię. - powiedział Radek.
-A więc gotowi?
-TAK!! - odpowiedzieli bardzo szczęśliwi Radek i Arroz.
Wszyscy wsiedli do busu który jechał nad morze. Gdy dotarli tam wsiedli do małego statku. Płyneło nimi tylko 5 osób: Radek, Arroz, Thanto,
kapitan statku który nazywał się David oraz tajemniczy chłopak który się nie odzywał przez całą podróż.
Miał około 13 lat, włosy czarne,średniej długości. Oczy jego były srebrne, pierwszy raz nasi bohaterowie widzieli taki kolor oczów.
Tajemniczemu chłopakowi cały czas przypatrywał się Radek, wiedział że ten chłopak napewno nie będzie jego przyjacielem.
Gdy wszyscy dotarli do wyspy, kapitan statku odpłynął, tajemniczy chłpoak poszedł w głąb lasu a nasi bohaterowie i Thanto zostali na plaży.
-Wreszcie dotarliśmy - powiedział ucieszony Arroz.
-Kim był ten chłopak który płynął z nami? - spytał zaciekawiony Radek.
-Nazywa się Groly - odpowiedział zdziwiony Thanto- Czemu o niego pytasz?
-Bo jestem ciekawy, a po co z nami płyną?
-To za karę.
-Za karę? A co złego zrobił.
-Pytanie powinno być co złego nie zrobił.
-Nie rozumiem - powiedział bardzo zdziwiony Radek.
-On zawsze robi coś złego, po prostu taki jest.
-Aha. - Odpowiedział zamyślony Radek.
Arroz tymczasem badał plażę. Po 15 minutach wszyscy poszli w strone szkoły. Szkoła znajdowała się w samym centrum wyspy,
była bardzo duża i bardzo się różniła od zwykłych szkół.
-A więc teraz przydziele wam pokoje. - powiedział ucieszony Thanto.
-Będziemy mieć osobne pokoje? - zapytał Arroz.
-Jasne. Radek ma pokój numer 44...
-A ja? - zapytał zniecierpliwiony Arroz.
-Twój to 45.
-Super - powiedział ucieszony Arroz.
-Jest już późno, Idźcie do swoich pokoji. Jutro porozmawiamy przy śniadaniu.
-A o której jest śniadanie? - zapytał Radek
-O 8:00, nie spóźnić się
-Dobrze. - powiedział Radek bardzo zamyślony.
Obaj poszli do swoich pokoji, byli bardzo zmęczeni. Radek cały czas myślał o Grolym.
W nocy śnił mu się straszny koszmar. Śniła mu się jakaś postać która go namawiała aby był zły, żeby był po złej stronie.
Radek przez ten koszmar spadł z łóżka i się obudził. Była 6 rano. Radek ubrał się w bardzo dziwny strój który znalazł w szafie.
Miał na sobie zwykłe buty, czarne spodnie i ciemno fioletową koszulkę. Wyszedł na korytarz aby pójść do Arroza, gdy wszedł do swojego pokoju
zobaczył Arroza także ubranego w dziwne ciuchy.
-Siema. - powiedział Radek.
-Cześć, co słychać? - zapytał Arroz.
-A nic, schodzimy na dół?
-Jasne.
I obaj zeszli na dół do stołówki. Stołówka była jeszcze zamknięta a przed nią stało 2 chłopców którzy zaczeli rozmawiać z Radkiem i Arrozem.
-Hej, Witajcie w naszej szkole. - powiedział jeden z nieznajomych chłopców -Nazywam się Kris, a to mój kolega Bobercik.
-Cześć - powiedział Radek.
-Jak się nazywacie?
-Ja Radek a on Arroz.
w tej samej chwili otworzyły się drzwi do stołówki z której wyszedł Groly, a za nim Thanto.
-Co tym razem zrobił Groly? - zapytał Kris.
-Podkradał jedzenie z kuchni - odpowiedział Thanto.
Groly szybko pobiegł na górę do swojego pokoju.
-Widzę że już zapoznaliście się z nowymi uczniami. - zapytał Thanto Krisa.
-Tak, bardzo ciekawe dzieciaki.
-Chodźmy do stołówki. - powiedział Thanto.
Gdy weszli do stołówki wszyscy usiedli na swoich miejscach.
-Co dzisiaj do jedzenia - zapytał głodny Arroz.
-Nie wiem, zawsze jest coś innego. - Odpowiedział Bobercik.
-Co to jest? - zapytał Arroz
-To? To jest kurczak w sosie krewetkowym i ziemniaki.To jest specjalność szkoły - odpowiedział Bobercik.
-Brzmi Wspaniale - powiedział Radek.
Po śniadaniu dziecaki poszli zwiedziać szkołe.
Gdy wyszli na zewnątrz budynku zaczepił ich Groly.
-Hej wy młodzi, chodźcie tu.
-Co chcesz? - zapytał Arroz.
-Bić się. - odpowiedział Groly śmiejąc się złowrogo.
-Spadaj.
-Hahaha, boisz się?
-Nie! - odpowiedział zły Radek.
-No to choć się bić!
-No Dobra-Odpowiedział zdenerwowany Radek.
I tak zaczeła się walka. Radek cały czas bił Grolyego ale bezskutecznie. Gdy Radek się już zmęczył Groly przystąpił do ataku, wypuścił z dłoni dziwną kulkę która
poleciała w strone Radka. Gdy uderzyła w niego odleciał na 3 metry.
-Hahaha - śmiał się Groly.
-Co to było? - zapytał przestraszony Arroz.
-Zapytaj się mistrza Thanto. - odpowiedział śmiejąc się Groly i odszedł.
Radek wstał, podszedł do Arroza bardzo zdziwiony
-Widziałeś to? - zapytał Radek
-Tak! Chodźmy zapytać się Thanto co to było i jak to zrobił.
-OK.
I obaj poszli do mistrza Thanto który im to wytłumaczył.
-Ten atak a raczej technika nazywa się GENERIC KI BLAST. Nie jest zbyt silna ale na was zrobiło to większe wrażenie. - powiedział zajęty pracą Thanto - Teraz idźcie do swoich pokoji i szykujcie się spać.
-A czy my to poznamy? - zapytał zaciekawiony Radek.
-Z czasem. - odpowiedział Thanto.
Chłopcy poszli na górę do swoich pokoji i poszli spać.
To był koniec odcinka drugiego ale trzeci będzie lepszy bo już mam super pomysł.
Zumo de uva a base de concentrado esta enriquecido con vitamina C.
- Raditz SSJ4
- Golden Oozaru
- Posty: 213
- Rejestracja: wt maja 23, 2006 5:34 pm
- Lokalizacja: Vegeta
- BH Daimaouji
- SSJ 5
- Posty: 6009
- Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm
Wy pewnie tez nie wiecie jak wygladaja : Ja , Ziemski Bardock , Zly Bardock , Zly Thales i Zly Kakarotto w moim fanfiku , wiec Radek powinienies dac opis w jakims temacie np. pytania o twoim fanfiku
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
- SonGohan
- Golden Oozaru
- Posty: 205
- Rejestracja: wt sty 02, 2007 9:41 pm
- Lokalizacja: Stalowa Wola/Madrid
Odcinek trzeci: "Ruiny miasta, pierwsza technika Radka i wielki wróg"
Koszmar..... Tylko to śniło się Radkowi. Radek nie mógł spać, całą noc leżał na łóżku i myślał o nicości. Głucha cisza tylko go otaczała.
Nagle usłyszał uderzenie kamyka o okno. Na dole stał Artic. Wspiął się do jego pokoju zaczeli rozmawiać:
-Witaj Radku.
-Siema Artic.
-Widzę że już dotarłeś do szkoły wielkiego mistrza Thanto. - Spostrzegł Artic.
-Jasne, po co przychodzisz do mnie o tej porze? - zapytał zdziwiony Radek.
-Mam do ciebie ważną sprawę.
-Jaką? - zapytał coraz bardziej zdziwiony Radek.
-Nie mogę ci teraz powiedzieć, przyjdź na plażę na zachodzie, najlepiej z jakimiś przyjaciółmi ale nic o mnie im nie mów.
-Dobrze.
Artic poszedł a Radek położył sie spać. Rano namówił Arroza, Krisa i Bobercika na wycieczkę na plażę.
Po śniadaniu wszyscy wyszli.
-I jak wam sie podoba w szkole? - zapytał Kris.
-Troche lipa bo jeszcze nic się tutaj nie uczyliśmy. - powiedział Arroz.
-Bądzcie cierpliwi. - powiedział znudzony Bobercik.
-Daleko jeszcze? - zapytał Arroz Krisa
-Nie
W połowie drogi napotkali na jakieś zniszczone miato. Nie było tam prawie nikogo. Usłyszeli jak dwie osoby się kłócą.
-Dałem ci proste zadanie! Miałeś przynieść coś do jedzenia! - krzyczał pierwszy głos.
-Nie udało mi się! Nie wrzeszcz na mnie! - Ten głos cała czwórka rozpoznała, to był Groly.
-Zamknij się debilu!
-Czekaj, wydaje mi się że ktoś tu jest.
Groly w 5 minut znalazł całą czwórke.
-To wy? - zapytał zdziwiony Groly - Jak nas tu znależliście!
-My? Napotkaliśmy się na was przez przypadek.
-Znasz ich? - zapytał nieznajomy.
-Tak. To uczniowie szkoły tego durnia.
-Co?! Zabije ich - powiedział zdenerwowany mężczyzna.
-Nie, nie uda wam się - powiedział Bobecik ucieszony że się wreszcie będzie z kimś bić. - Będziemy się bronić.
-Hahahaha - wyśmiał ich Groly.
Zaczeła się walka. Bobercik i Kris bronili się bardzo dobrze ale to nie wystarczało, za to Radek i Arroz tylko się patrzyli bo niemieli żadnych szans.
Nagle Groly potrzedł do Radka i uderzył go z całej siły. Radek upadł, wstał i chciał oddać ale nie trafił i dostał jeszcze raz w łeb.
Radek się zdenerwował, wyciągnął ręce do przodu, i między jego rękoma powstała mała kulka. Radek ja wypuścił w strone Grolyego lecz ten zrobił unik.
Kulka jednak staneła w miejscu i znowu poleciała w kierunku Grolyego i uderzyła go od tyłu, Groly upadł na ziemie. Kris, Bobercik i Arroz stali wryci w ziemie.
Nie wiedzieli co się dzieje, tak samo Groly który szybko wstał nie wiedział co to było.
-Brawo, udało ci się mnie zaskoczyć. Możesz mi powiedzieć kto cię tego nauczył?
-Nikt, właściwie to sam niewiedziałem jak to zrobić.
-Hmm... Pierwszy raz widziałem tą technikę, my nie mamy teraz czasu żeby się bić, musimy iść - powiedział nieznajomy.
-To odejdzcie. - powiedział przestraszony Arroz.
-Żegnajcie dzieci. - pożegnał się nieznajomy i odleciał z Grolym.
-To było super. - powiedział zachwycony Kris.
-Nawet nie wiem jak to zrobiłem.
-Wymyśliłeś własną technikę.
-Ja?!
-Tak - odpowiedział Bobercik
-Skoro ja ją wymyśliłem to trzeba ją jakoś nazwać.
-Właśńie, masz jakiś pomysł?
-Może PERTEGUKI.
-Śmieszna nazwa - powiedział śmiejąc się Bobercik.
Wszyscy poszli dalej w strone plaży. Gdy tam doszli na brzegu stał znudzony Artic.
-Co tak długo?! - wrzasnął zdenerwowany.
-Sorry, ale jakieś debile nas zaczepili po drodze. - Tłumaczył się Radek.
-Artic? - zapytał zdziwiony Arroz.
-Tak, to ja, a kim są ci dwaj?
-To Kris i Bobercik, nasi koledzy.
-Aha, dobra mam do was wielką prośbe.
-Jaką? - zapytał Radek.
-Musicie mi pomóc pokonać pewną osobę. Ja nie jestem zbyt silny żeby go pokonać.
-A czemu my? My też jesteśmy słabi. - powiedział Arroz ze strachem.
-Będziecie mieć dużo czasu żeby ćwiczyć, i pomogą nam jeszcze ci dwaj?
-My?! - zapytali Kris i Bobercik.
-Tak! - odpowiedział Artic
-A kto to jest?
-Zwął go Cenizo i jest bardzo silny.
-A za ile czasu będziemy się z nim bić? - Zapytał zaciekawiony Bobercik.
-Za rok!
-ZA ROK!! - krzyknął przestaszony Radek.
-Tak, nie pasuje ci coś? - zapytał Artic.
-Nie będziemy zbyt silni do tego czasu.
-Będziecie musieli cały czas trenować.
-Ahh... No dobra, coś jeszcze?
-Nie, możecie iść, do zobaczenia wkrótce.
-Dobra, Narazie.
I wszyscy wrócili do szkoły. Radek znowu spotkał Grolyego.
-Hej, co słychać. - przywitał się Groly jakby nic się nie stało.
-Spadaj, znowu chcesz się bić? - zapytał zły Radek.
-Nie, chciałem ci tylko pogratulować nowej techniki.
-Heh.. Coś jeszcze?
-Nie, możesz już iść, życze ci powodzenia w nauce.
Radek odszedł zamyślony.
Oto trzeci odcinek
[ Dodano: Sob Sty 27, 2007 3:49 pm ]
Odcinek czwarty: "Śmierć Arroza!"
Minął tydzień. Radek i Arroz poznali nowe techniki walki.
Był piękny słoneczny ranek nad wyspą. Radek właśnie wstał, chciał pogadać z Arrozem,ale nie było go w swoim pokoju. Nie wiedział gdzie on jest.
Zszedł na dół,a tam stał Kris i Bobercik rozmawiający o nowym wrogu.
-Hej, wiecie gdzie jest Arroz? - zapytał Radek.
-Nie, nie widzieliśmy go dzisiaj. - odpowiedział Kris.
-OK, idę go poszukać - powiedział Radek oddalając się od nich.
Szukał po całej szkole lecz nigdzie go nie było. Nagle zobaczył go rozmawiającego z Grolym, i zaczął ich podsłuchiwać.
-Co ty ode mnie chcesz? - zapytał Groly.
-Mam do ciebie sprawę, nie chce mi się już kolegować z tym debilem Radkiem.
-Co?! Hahaha - zaśmiał się Groly który był bardzo zdziwiony. - A co ode mnie chcesz?
-Chciałbym być taki jak ty, może się zakolegujemy?
-Co?! Ja i ty? Hahaha. Ogłupiałeś?
-Nie, ale po prostu chce być zły!
Gdy to usłyszał Radek wyszedł z kryjówki, podszedł do Arroza i walnął go w łeb.
-Co ty robisz? Zwariowałeś?!?!?! - zapytał go przestraszony Radek.
-Nie! Odczep się odemnie! Jesteś głupkiem! Nie bedę kolegą takiego Nooba!
-Co?!?! JA jestem Noobem?
Zdenerwowany Radek walną go jeszcze raz w łeb, i tak zaczeli się bić. Radek znacznie wygrywał,lecz do walki przyłączył się Groly.
W tej samej chwili przyszli Kris i Bobercik,którzy nakopali Grolyemu i Arrozowi.
Obaj uciekli do lasu (Groly i Arroz).
-Gdzie idziemy? - zapytał Arroz patrząc cały czas w niebo.
-Idziemy do mojego mistrza Aragona.
-To ten koleś co był z tobą w miasteczku?
-Tak. - odpowiedział zamyślony Groly.
Gdy już dotarli do ruin miasteczka zaczepił ich Aragon.
-Hej Groly, kim jest ten koleś? - zapytał zdziwiony Aragon.
-Nazywa się Arroz i chce być w naszej ekipie.
-Co?! Nie ma mowy, zaraz go zabije! - powiedział zdenerowoany Aragon.
-Czekaj może się nam przydać.
-Ciekawe do czego. Już nie żyje. - powiedział Aragon atakując.
I Aragon zabił Arroza techniką KIENZAN, przecinając go na pół.
-Czemu to zrobiłeś? - zapytał Groly.
-Bo ten koleś mógłby nam tylko przeszkadzać.
-Heh. No dobra a co teraz robimy?
-Idziemy poszukać czegoś do jedzenia. - powiedział Aragon.
Tymczasem w szkole Radek, Kris i Bobercik rozmawiali o Arrozie.
-No i co my teraz zrobimy, nie wiemy gdzie jest Arroz, nawet nie wiemy czy on jeszcze żyje. - mówił smutny Radek.
-Moim zdaniem on już nie żyje, napewno. - powiedział do Radka smutny Kris.
-O NIE!!! Co ja teraz zrobię.
-Nie smuć się, takie jest życie. - pocieszał go Bobercik.
-Łatwo ci mówić, był moim jedynym przyjacielem.
-A my? Nie zapominaj o nas. - powiedział KRis wpatrzony w ziemie.
-No tak, mam jeszcze was.
Do chłopców przyszedł Thanto.
-Chłopcy, mam dla was złą wiadomość, Arroz nie żyje. - powiedział Thanto z kwaśną miną.
-Tak myślałem. - powiedział zasmucony Radek.
Potem wszyscy poszli do swoich pokoji. Radek jeszcze długo myślał o Arrozie.
[............]
Minął tydzień. Radek dostał od pana Thanto miecz, bardzo się ucieszył.
Pewnej nocy Radkowi śnił się Arroz który prosił aby pomścić jego śmierć. Radek potraktował to poważnie.
Rano wstał, zjadł śniadanie i wybrał się do ruin miasta. Nie było tam Grolyego ani tajemniczego mężczyzny (Aragona, Radek jeszcze nie wiedział jak się nazywa),
Lecz był tam Artic.
-Hej Artic, Co ty tutaj robisz? - zapytał zdziwiony Radek.
-Śłyszałem że Arroz nie żyje, więc przyszłem poszukać osób które są za to winne. - opowiedział zamyślony Artic.
-Aha, i co? znalazłeś ich?
-Tak, biłem się z pewnym mężczyzną, ale nie udało mi się go pokonać. Był bardzo silny, nazywał się Aragon. - odpowiedział coraz bardziej zamyślony Artic.
-A czy biłeś się tylko z nim? Nie było nikogo więcej?
-Był sam, znasz go?
-Biliśmy się z nim w dzień,gdy szliśmy do ciebie na plaże.
-Aha, i was pokonał? - zapytał Artic.
-Nie, odszedł bo nie miał czasu na bicie się.
-Więc czemu zabił Arroza?
-Nie wiem, Arroz chciał być zły, potem Groly zabrał go tutaj i nie wiem co się działo dalej. - powiedział Radek.
-A kim jest Groly? - zapytał zdziwiony Artic.
-Jest kolegą tego kolesia i uczniem w mojej szkole.
-Aha, czyli jest zły?
-Tak. - odpowiedział Radek.
-Ja musze już wracać do szkoły, jest już późno - powiedział Radek - Żegnaj.
-Do zobaczenia.
I tak każdy poszedł w swoją strone, gdy Radek doszedł do szkoły zobaczył Grolyego.
-Hej ty, stój! - powiedział Radek.
-Co chcesz, nie mam czasu. -powiedział przestraszony Groly.
-Co zrobiliście z Arrozem, kto go zabił!!
-Aragon, mówiłem żeby go nie zabijał ale mnie nie słuchał.
-Zabije tego kolesia!! - powiedział bardzo wkurzony Radek.
-Wątpie żeby ci sie to udało, jest bardzo silny!
-Spróbuje! Musze pomścić Arroza.
Radek szybko pobiegł do swojego pokoju. Myślał cały czas o Arrozie w swoim łóżku. Po 2 godzinach poszedł spać.
Koszmar..... Tylko to śniło się Radkowi. Radek nie mógł spać, całą noc leżał na łóżku i myślał o nicości. Głucha cisza tylko go otaczała.
Nagle usłyszał uderzenie kamyka o okno. Na dole stał Artic. Wspiął się do jego pokoju zaczeli rozmawiać:
-Witaj Radku.
-Siema Artic.
-Widzę że już dotarłeś do szkoły wielkiego mistrza Thanto. - Spostrzegł Artic.
-Jasne, po co przychodzisz do mnie o tej porze? - zapytał zdziwiony Radek.
-Mam do ciebie ważną sprawę.
-Jaką? - zapytał coraz bardziej zdziwiony Radek.
-Nie mogę ci teraz powiedzieć, przyjdź na plażę na zachodzie, najlepiej z jakimiś przyjaciółmi ale nic o mnie im nie mów.
-Dobrze.
Artic poszedł a Radek położył sie spać. Rano namówił Arroza, Krisa i Bobercika na wycieczkę na plażę.
Po śniadaniu wszyscy wyszli.
-I jak wam sie podoba w szkole? - zapytał Kris.
-Troche lipa bo jeszcze nic się tutaj nie uczyliśmy. - powiedział Arroz.
-Bądzcie cierpliwi. - powiedział znudzony Bobercik.
-Daleko jeszcze? - zapytał Arroz Krisa
-Nie
W połowie drogi napotkali na jakieś zniszczone miato. Nie było tam prawie nikogo. Usłyszeli jak dwie osoby się kłócą.
-Dałem ci proste zadanie! Miałeś przynieść coś do jedzenia! - krzyczał pierwszy głos.
-Nie udało mi się! Nie wrzeszcz na mnie! - Ten głos cała czwórka rozpoznała, to był Groly.
-Zamknij się debilu!
-Czekaj, wydaje mi się że ktoś tu jest.
Groly w 5 minut znalazł całą czwórke.
-To wy? - zapytał zdziwiony Groly - Jak nas tu znależliście!
-My? Napotkaliśmy się na was przez przypadek.
-Znasz ich? - zapytał nieznajomy.
-Tak. To uczniowie szkoły tego durnia.
-Co?! Zabije ich - powiedział zdenerwowany mężczyzna.
-Nie, nie uda wam się - powiedział Bobecik ucieszony że się wreszcie będzie z kimś bić. - Będziemy się bronić.
-Hahahaha - wyśmiał ich Groly.
Zaczeła się walka. Bobercik i Kris bronili się bardzo dobrze ale to nie wystarczało, za to Radek i Arroz tylko się patrzyli bo niemieli żadnych szans.
Nagle Groly potrzedł do Radka i uderzył go z całej siły. Radek upadł, wstał i chciał oddać ale nie trafił i dostał jeszcze raz w łeb.
Radek się zdenerwował, wyciągnął ręce do przodu, i między jego rękoma powstała mała kulka. Radek ja wypuścił w strone Grolyego lecz ten zrobił unik.
Kulka jednak staneła w miejscu i znowu poleciała w kierunku Grolyego i uderzyła go od tyłu, Groly upadł na ziemie. Kris, Bobercik i Arroz stali wryci w ziemie.
Nie wiedzieli co się dzieje, tak samo Groly który szybko wstał nie wiedział co to było.
-Brawo, udało ci się mnie zaskoczyć. Możesz mi powiedzieć kto cię tego nauczył?
-Nikt, właściwie to sam niewiedziałem jak to zrobić.
-Hmm... Pierwszy raz widziałem tą technikę, my nie mamy teraz czasu żeby się bić, musimy iść - powiedział nieznajomy.
-To odejdzcie. - powiedział przestraszony Arroz.
-Żegnajcie dzieci. - pożegnał się nieznajomy i odleciał z Grolym.
-To było super. - powiedział zachwycony Kris.
-Nawet nie wiem jak to zrobiłem.
-Wymyśliłeś własną technikę.
-Ja?!
-Tak - odpowiedział Bobercik
-Skoro ja ją wymyśliłem to trzeba ją jakoś nazwać.
-Właśńie, masz jakiś pomysł?
-Może PERTEGUKI.
-Śmieszna nazwa - powiedział śmiejąc się Bobercik.
Wszyscy poszli dalej w strone plaży. Gdy tam doszli na brzegu stał znudzony Artic.
-Co tak długo?! - wrzasnął zdenerwowany.
-Sorry, ale jakieś debile nas zaczepili po drodze. - Tłumaczył się Radek.
-Artic? - zapytał zdziwiony Arroz.
-Tak, to ja, a kim są ci dwaj?
-To Kris i Bobercik, nasi koledzy.
-Aha, dobra mam do was wielką prośbe.
-Jaką? - zapytał Radek.
-Musicie mi pomóc pokonać pewną osobę. Ja nie jestem zbyt silny żeby go pokonać.
-A czemu my? My też jesteśmy słabi. - powiedział Arroz ze strachem.
-Będziecie mieć dużo czasu żeby ćwiczyć, i pomogą nam jeszcze ci dwaj?
-My?! - zapytali Kris i Bobercik.
-Tak! - odpowiedział Artic
-A kto to jest?
-Zwął go Cenizo i jest bardzo silny.
-A za ile czasu będziemy się z nim bić? - Zapytał zaciekawiony Bobercik.
-Za rok!
-ZA ROK!! - krzyknął przestaszony Radek.
-Tak, nie pasuje ci coś? - zapytał Artic.
-Nie będziemy zbyt silni do tego czasu.
-Będziecie musieli cały czas trenować.
-Ahh... No dobra, coś jeszcze?
-Nie, możecie iść, do zobaczenia wkrótce.
-Dobra, Narazie.
I wszyscy wrócili do szkoły. Radek znowu spotkał Grolyego.
-Hej, co słychać. - przywitał się Groly jakby nic się nie stało.
-Spadaj, znowu chcesz się bić? - zapytał zły Radek.
-Nie, chciałem ci tylko pogratulować nowej techniki.
-Heh.. Coś jeszcze?
-Nie, możesz już iść, życze ci powodzenia w nauce.
Radek odszedł zamyślony.
Oto trzeci odcinek
[ Dodano: Sob Sty 27, 2007 3:49 pm ]
Odcinek czwarty: "Śmierć Arroza!"
Minął tydzień. Radek i Arroz poznali nowe techniki walki.
Był piękny słoneczny ranek nad wyspą. Radek właśnie wstał, chciał pogadać z Arrozem,ale nie było go w swoim pokoju. Nie wiedział gdzie on jest.
Zszedł na dół,a tam stał Kris i Bobercik rozmawiający o nowym wrogu.
-Hej, wiecie gdzie jest Arroz? - zapytał Radek.
-Nie, nie widzieliśmy go dzisiaj. - odpowiedział Kris.
-OK, idę go poszukać - powiedział Radek oddalając się od nich.
Szukał po całej szkole lecz nigdzie go nie było. Nagle zobaczył go rozmawiającego z Grolym, i zaczął ich podsłuchiwać.
-Co ty ode mnie chcesz? - zapytał Groly.
-Mam do ciebie sprawę, nie chce mi się już kolegować z tym debilem Radkiem.
-Co?! Hahaha - zaśmiał się Groly który był bardzo zdziwiony. - A co ode mnie chcesz?
-Chciałbym być taki jak ty, może się zakolegujemy?
-Co?! Ja i ty? Hahaha. Ogłupiałeś?
-Nie, ale po prostu chce być zły!
Gdy to usłyszał Radek wyszedł z kryjówki, podszedł do Arroza i walnął go w łeb.
-Co ty robisz? Zwariowałeś?!?!?! - zapytał go przestraszony Radek.
-Nie! Odczep się odemnie! Jesteś głupkiem! Nie bedę kolegą takiego Nooba!
-Co?!?! JA jestem Noobem?
Zdenerwowany Radek walną go jeszcze raz w łeb, i tak zaczeli się bić. Radek znacznie wygrywał,lecz do walki przyłączył się Groly.
W tej samej chwili przyszli Kris i Bobercik,którzy nakopali Grolyemu i Arrozowi.
Obaj uciekli do lasu (Groly i Arroz).
-Gdzie idziemy? - zapytał Arroz patrząc cały czas w niebo.
-Idziemy do mojego mistrza Aragona.
-To ten koleś co był z tobą w miasteczku?
-Tak. - odpowiedział zamyślony Groly.
Gdy już dotarli do ruin miasteczka zaczepił ich Aragon.
-Hej Groly, kim jest ten koleś? - zapytał zdziwiony Aragon.
-Nazywa się Arroz i chce być w naszej ekipie.
-Co?! Nie ma mowy, zaraz go zabije! - powiedział zdenerowoany Aragon.
-Czekaj może się nam przydać.
-Ciekawe do czego. Już nie żyje. - powiedział Aragon atakując.
I Aragon zabił Arroza techniką KIENZAN, przecinając go na pół.
-Czemu to zrobiłeś? - zapytał Groly.
-Bo ten koleś mógłby nam tylko przeszkadzać.
-Heh. No dobra a co teraz robimy?
-Idziemy poszukać czegoś do jedzenia. - powiedział Aragon.
Tymczasem w szkole Radek, Kris i Bobercik rozmawiali o Arrozie.
-No i co my teraz zrobimy, nie wiemy gdzie jest Arroz, nawet nie wiemy czy on jeszcze żyje. - mówił smutny Radek.
-Moim zdaniem on już nie żyje, napewno. - powiedział do Radka smutny Kris.
-O NIE!!! Co ja teraz zrobię.
-Nie smuć się, takie jest życie. - pocieszał go Bobercik.
-Łatwo ci mówić, był moim jedynym przyjacielem.
-A my? Nie zapominaj o nas. - powiedział KRis wpatrzony w ziemie.
-No tak, mam jeszcze was.
Do chłopców przyszedł Thanto.
-Chłopcy, mam dla was złą wiadomość, Arroz nie żyje. - powiedział Thanto z kwaśną miną.
-Tak myślałem. - powiedział zasmucony Radek.
Potem wszyscy poszli do swoich pokoji. Radek jeszcze długo myślał o Arrozie.
[............]
Minął tydzień. Radek dostał od pana Thanto miecz, bardzo się ucieszył.
Pewnej nocy Radkowi śnił się Arroz który prosił aby pomścić jego śmierć. Radek potraktował to poważnie.
Rano wstał, zjadł śniadanie i wybrał się do ruin miasta. Nie było tam Grolyego ani tajemniczego mężczyzny (Aragona, Radek jeszcze nie wiedział jak się nazywa),
Lecz był tam Artic.
-Hej Artic, Co ty tutaj robisz? - zapytał zdziwiony Radek.
-Śłyszałem że Arroz nie żyje, więc przyszłem poszukać osób które są za to winne. - opowiedział zamyślony Artic.
-Aha, i co? znalazłeś ich?
-Tak, biłem się z pewnym mężczyzną, ale nie udało mi się go pokonać. Był bardzo silny, nazywał się Aragon. - odpowiedział coraz bardziej zamyślony Artic.
-A czy biłeś się tylko z nim? Nie było nikogo więcej?
-Był sam, znasz go?
-Biliśmy się z nim w dzień,gdy szliśmy do ciebie na plaże.
-Aha, i was pokonał? - zapytał Artic.
-Nie, odszedł bo nie miał czasu na bicie się.
-Więc czemu zabił Arroza?
-Nie wiem, Arroz chciał być zły, potem Groly zabrał go tutaj i nie wiem co się działo dalej. - powiedział Radek.
-A kim jest Groly? - zapytał zdziwiony Artic.
-Jest kolegą tego kolesia i uczniem w mojej szkole.
-Aha, czyli jest zły?
-Tak. - odpowiedział Radek.
-Ja musze już wracać do szkoły, jest już późno - powiedział Radek - Żegnaj.
-Do zobaczenia.
I tak każdy poszedł w swoją strone, gdy Radek doszedł do szkoły zobaczył Grolyego.
-Hej ty, stój! - powiedział Radek.
-Co chcesz, nie mam czasu. -powiedział przestraszony Groly.
-Co zrobiliście z Arrozem, kto go zabił!!
-Aragon, mówiłem żeby go nie zabijał ale mnie nie słuchał.
-Zabije tego kolesia!! - powiedział bardzo wkurzony Radek.
-Wątpie żeby ci sie to udało, jest bardzo silny!
-Spróbuje! Musze pomścić Arroza.
Radek szybko pobiegł do swojego pokoju. Myślał cały czas o Arrozie w swoim łóżku. Po 2 godzinach poszedł spać.
Zumo de uva a base de concentrado esta enriquecido con vitamina C.
- SonGohan
- Golden Oozaru
- Posty: 205
- Rejestracja: wt sty 02, 2007 9:41 pm
- Lokalizacja: Stalowa Wola/Madrid
Odcinek piąty: "SSJ - Super Wojownik"
Było południe, Radek i Artic wybrali się do lasu aby potrenować. Gdy doszli do wielkiego drzewa, które przez Artica było nazywane drzewem życia, przygotowywali się do treningu.
-Gotowy? - zapytał Artic.
-Gotowy - odpowiedział Radek.
-A więc zaczynamy.
-Co zaczynamy?
-Najpierw poćwiczymy walkę na miecze.
-Ale ty nie masz miecza - powiedział zdziwiony Radek.
-Wystarczy mi patyk.
-Patyk? Chcesz mnie pokonać patykiem? - zapytał śmiejąc się Radek.
-Tak, zaczynamy.
Zaczeli walczyć, po 5 sekundach Radek leżał na ziemi.
-Ałaaaaaaa...... To bolało!!! - Krzyczał Radek z bólu.
-Wiem że to bolało, wstawaj.
Radek wstał, próbował trafić Artica ale nie udawało mu się.
Nagle Artic rzucił patyk i posłał w strone Radka energie KI, ale ku zdziwieniu Artica miecz wchłonął energię.
-Co to ma k***a znaczyć?! - zapytał Artic.
-A skąd mam to wiedzieć?
-Skąd masz ten miecz?
-Dostałem go od mistrza Thanto podczas drugiej lekcji w szkole.
-Hmmm.... Pierwszy raz widze ten miecz. Nie znam go, - powiedział bardzo zamyślony Artic - skoro nie bedę cie mógł zaatakować atakiem KI bedę musiał bić cię normalnie.
-No... Ale nie uda ci się
- powiedział Radek.
-Zaraz zobaczymy - powiedział Artic zamieniając się w dziwną postać.
Artic jako ta postać był bardzo inny. Miał duże czarne oczy i miał długie czerwone włosy. Jego mięśnie znacznie się powiększyły.
-Co to ma znaczyć? - zapytał zdziwiony Radek.
-Te stadium nazywa się SWK*, ty też możesz przybierać inną postać jako półSaiyan.
-Ja?? A jak to zrobić? - zapytał zaciekawiony Radek.
-Trzeba być bardzo silnym i się mocno zdenerwować lub ciężko trenować. - wytłumaczył Artic.
-Super
.
I obaj wrócili do walki. Radek znacznie przegrywał. W pewnym momencie zjawił się obok nich Groly.
-Hej, mam dla was ważną informacje, za 3 miesiące wylądują tu jacyś ludzie z kosmosu żeby się nas pozbyć.
-To napewno ludzie Ceniza! - Krzyknął Artic bardzo zły. - Radek, musimy wracać do treningu.
I tak Radek i Artic wrócili do treningu. Radek nauczył się techniki KIENZAN i ZANZOKEN.
-Dobrze Radek, teraz czas na naukę uników.
-Uników? Czyli mam robić uniki przed twoimi atakami? - zapytał bardzo zmęczony Radek.
-Tak, zaczynamy.
Radek po sekundzie leżał na ziemi.
-Źle! postaraj się.
-Dobrze.
Radek znowu leżał na ziemi.
-Ehh.. widzę że tak szybko się tego nie nauczysz.
-To jest trudne! - powiedział Radek leżąc na ziemi - nie mogę się ruszyć!
-Za bardzo jesteś zmęczony żeby się ruszać, wracamy do szkoły.
Artic zamienił się w zwykłą postać i odprowadził Radka do szkoły, obaj rozmawiali o nieznanych wojownikach którzy niedługo wylądują na ziemi.
[...........]
Po miesiącu Radek był bardzo silny. Codziennie ćwiczył z Articem, a jak Artic nie mógł, to ćwiczył z Krisem i Bobercikiem.
Nauczył się latać (Technika BUKUJUTSU), bardzo dobrze władał mieczem, i dobrze wykorzystywał energię KI, ale jeszcze dużo mu brakowało do Artica.
Bardzo chciał osiągnąć stadióm SSJ, ale nie udawało mu się to.
Pewnego dnia udał się z Krisem i Bobercikiem nad rzeczkę aby porozmawiać.
-Ahh.. - wzdychał co chwila Kris. - jesteś już tutaj 2 miesiące.
-Taa.. I co z tego.
-Heh.. nic - powiedział Bobercik zamyślony.
-O czym myślisz? - Zapytał Radek Bobercika.
-O tym kolesiu co tu będzie za 10 miesięcy. Ciekawe czy go pokonamy.
-Napewno..chyba..raczej..może nie.. - Radka obleciał strach. Bał się że gdy przegra zginie, a Radek nie chciał opuszczać tego świata tak wcześnie.
Nagle pojawił się nad rzeczką Groly i Aragon.
-Hej wy, przybyliśmy was pokonać i zabić.
-Heh.. jedno dobre że chociaż uprzedzacie. - zakpił z nich Kris.
-Ch***ra, jasne faktycznie można było napaść bez wypowiedzenia. - powiedział Aragon.
-Tracicie w ten sposób element zaskoczenia. - powiedział Kris
-No trudno, może następnym razem.
-Na pewno następnym. - powiedział Bobercik szykując się do walki.
-Więc dobrze, stańcie i walczcię z nami. - powiedział Groly bardzo szczęśliwy że będzie się bić.
-Poczekaj, czy to ty zabiłeś Arroza? - zapytał ciekawy Radek.
-Tak, i zabiję teraz was. Hahaha.. - śmiał się Aragon, a nasi bohaterowie patrzyli na niego jak na głupka.
Zaczeła się walka. Groly walczył z Radkiem, a Kris i Bobercik z Aragonem, ale niezbyt im to szło. Za to Radek pokonał Grolyego z wielkim wysiłkiem.
Potem pomagał Krisowi i Bobercikowi ale mu się to nie udawało.Radek był wsciekły za to że Aragon zabił Arroza i jeszcze napadł ich.
-AAAAAAaaaaaaaaaa...... - wrzasną Radek najgłośniej jak mógł. Nikt nie wiedział co się dzieje.
-Radek!!! Czy ja dobrze widze?!?! - zapytał zdziwiony Kris. Wszyscy stali jak wryci, nikt się nie ruszał.
-Co mi się stało? - zapytał bardzo zdziwiony Radek.
Radek zamienił się w Super Wojownika. Wyglądał całkiem inaczej (każdy wie jak wygląda stadium SSJ).
Zaczął bić Aragona. który bardzo dobrze się bronił.
Aragon nie mógł trafić Radka, bo był zbyt szybki i robił cały czas uniki.
Ale kiedy do Radka dołączyli Kris i Bobercik nie miał z nimi żadnych szans.
Gdy Aragon leżał na ziemi Radek podszedł do niego i chciał go zabić, ale Kris go powstrymywał.
-Zostaw mnie!! Musze pomścić śmierć Arroza. - wrzeszczał Radek wściekły.
-Wiem co czujesz, ale zostaw go!!
-Nie!! Nie zostawie go!! Musze go zabić!!
Radek wreszcie podszedł do Aragona i zabił go atakiem GENERIC KI BLAST.
Groly szybko uciekł z pola walki a nasi bohaterowie odeszli w ciszy do szkoły.
*SWK-Super Wojownik Kamikadze
**************************************************************************
AnimKing-ja uciekłem. (patrz ostatnia linijka pierwsze zdanie)
Było południe, Radek i Artic wybrali się do lasu aby potrenować. Gdy doszli do wielkiego drzewa, które przez Artica było nazywane drzewem życia, przygotowywali się do treningu.
-Gotowy? - zapytał Artic.
-Gotowy - odpowiedział Radek.
-A więc zaczynamy.
-Co zaczynamy?
-Najpierw poćwiczymy walkę na miecze.
-Ale ty nie masz miecza - powiedział zdziwiony Radek.
-Wystarczy mi patyk.
-Patyk? Chcesz mnie pokonać patykiem? - zapytał śmiejąc się Radek.
-Tak, zaczynamy.
Zaczeli walczyć, po 5 sekundach Radek leżał na ziemi.
-Ałaaaaaaa...... To bolało!!! - Krzyczał Radek z bólu.
-Wiem że to bolało, wstawaj.
Radek wstał, próbował trafić Artica ale nie udawało mu się.
Nagle Artic rzucił patyk i posłał w strone Radka energie KI, ale ku zdziwieniu Artica miecz wchłonął energię.
-Co to ma k***a znaczyć?! - zapytał Artic.
-A skąd mam to wiedzieć?
-Skąd masz ten miecz?
-Dostałem go od mistrza Thanto podczas drugiej lekcji w szkole.
-Hmmm.... Pierwszy raz widze ten miecz. Nie znam go, - powiedział bardzo zamyślony Artic - skoro nie bedę cie mógł zaatakować atakiem KI bedę musiał bić cię normalnie.
-No... Ale nie uda ci się
-Zaraz zobaczymy - powiedział Artic zamieniając się w dziwną postać.
Artic jako ta postać był bardzo inny. Miał duże czarne oczy i miał długie czerwone włosy. Jego mięśnie znacznie się powiększyły.
-Co to ma znaczyć? - zapytał zdziwiony Radek.
-Te stadium nazywa się SWK*, ty też możesz przybierać inną postać jako półSaiyan.
-Ja?? A jak to zrobić? - zapytał zaciekawiony Radek.
-Trzeba być bardzo silnym i się mocno zdenerwować lub ciężko trenować. - wytłumaczył Artic.
-Super
I obaj wrócili do walki. Radek znacznie przegrywał. W pewnym momencie zjawił się obok nich Groly.
-Hej, mam dla was ważną informacje, za 3 miesiące wylądują tu jacyś ludzie z kosmosu żeby się nas pozbyć.
-To napewno ludzie Ceniza! - Krzyknął Artic bardzo zły. - Radek, musimy wracać do treningu.
I tak Radek i Artic wrócili do treningu. Radek nauczył się techniki KIENZAN i ZANZOKEN.
-Dobrze Radek, teraz czas na naukę uników.
-Uników? Czyli mam robić uniki przed twoimi atakami? - zapytał bardzo zmęczony Radek.
-Tak, zaczynamy.
Radek po sekundzie leżał na ziemi.
-Źle! postaraj się.
-Dobrze.
Radek znowu leżał na ziemi.
-Ehh.. widzę że tak szybko się tego nie nauczysz.
-To jest trudne! - powiedział Radek leżąc na ziemi - nie mogę się ruszyć!
-Za bardzo jesteś zmęczony żeby się ruszać, wracamy do szkoły.
Artic zamienił się w zwykłą postać i odprowadził Radka do szkoły, obaj rozmawiali o nieznanych wojownikach którzy niedługo wylądują na ziemi.
[...........]
Po miesiącu Radek był bardzo silny. Codziennie ćwiczył z Articem, a jak Artic nie mógł, to ćwiczył z Krisem i Bobercikiem.
Nauczył się latać (Technika BUKUJUTSU), bardzo dobrze władał mieczem, i dobrze wykorzystywał energię KI, ale jeszcze dużo mu brakowało do Artica.
Bardzo chciał osiągnąć stadióm SSJ, ale nie udawało mu się to.
Pewnego dnia udał się z Krisem i Bobercikiem nad rzeczkę aby porozmawiać.
-Ahh.. - wzdychał co chwila Kris. - jesteś już tutaj 2 miesiące.
-Taa.. I co z tego.
-Heh.. nic - powiedział Bobercik zamyślony.
-O czym myślisz? - Zapytał Radek Bobercika.
-O tym kolesiu co tu będzie za 10 miesięcy. Ciekawe czy go pokonamy.
-Napewno..chyba..raczej..może nie.. - Radka obleciał strach. Bał się że gdy przegra zginie, a Radek nie chciał opuszczać tego świata tak wcześnie.
Nagle pojawił się nad rzeczką Groly i Aragon.
-Hej wy, przybyliśmy was pokonać i zabić.
-Heh.. jedno dobre że chociaż uprzedzacie. - zakpił z nich Kris.
-Ch***ra, jasne faktycznie można było napaść bez wypowiedzenia. - powiedział Aragon.
-Tracicie w ten sposób element zaskoczenia. - powiedział Kris
-No trudno, może następnym razem.
-Na pewno następnym. - powiedział Bobercik szykując się do walki.
-Więc dobrze, stańcie i walczcię z nami. - powiedział Groly bardzo szczęśliwy że będzie się bić.
-Poczekaj, czy to ty zabiłeś Arroza? - zapytał ciekawy Radek.
-Tak, i zabiję teraz was. Hahaha.. - śmiał się Aragon, a nasi bohaterowie patrzyli na niego jak na głupka.
Zaczeła się walka. Groly walczył z Radkiem, a Kris i Bobercik z Aragonem, ale niezbyt im to szło. Za to Radek pokonał Grolyego z wielkim wysiłkiem.
Potem pomagał Krisowi i Bobercikowi ale mu się to nie udawało.Radek był wsciekły za to że Aragon zabił Arroza i jeszcze napadł ich.
-AAAAAAaaaaaaaaaa...... - wrzasną Radek najgłośniej jak mógł. Nikt nie wiedział co się dzieje.
-Radek!!! Czy ja dobrze widze?!?! - zapytał zdziwiony Kris. Wszyscy stali jak wryci, nikt się nie ruszał.
-Co mi się stało? - zapytał bardzo zdziwiony Radek.
Radek zamienił się w Super Wojownika. Wyglądał całkiem inaczej (każdy wie jak wygląda stadium SSJ).
Zaczął bić Aragona. który bardzo dobrze się bronił.
Aragon nie mógł trafić Radka, bo był zbyt szybki i robił cały czas uniki.
Ale kiedy do Radka dołączyli Kris i Bobercik nie miał z nimi żadnych szans.
Gdy Aragon leżał na ziemi Radek podszedł do niego i chciał go zabić, ale Kris go powstrymywał.
-Zostaw mnie!! Musze pomścić śmierć Arroza. - wrzeszczał Radek wściekły.
-Wiem co czujesz, ale zostaw go!!
-Nie!! Nie zostawie go!! Musze go zabić!!
Radek wreszcie podszedł do Aragona i zabił go atakiem GENERIC KI BLAST.
Groly szybko uciekł z pola walki a nasi bohaterowie odeszli w ciszy do szkoły.
*SWK-Super Wojownik Kamikadze
**************************************************************************
AnimKing-ja uciekłem. (patrz ostatnia linijka pierwsze zdanie)
Zumo de uva a base de concentrado esta enriquecido con vitamina C.


