krova pisze:Ale pepka dla przykladu nie rozumiem. Nie chodzi mi oczywiscie o to, ze ty nie lubisz wychodzic do smierdzacych pubow, bo to twoj wybor. Chodzi o to, ze probojesz mi wmowic, ze ja tak na prawde tego nie lubie, tylko po co? ;P
Nie, nie nie. Rozumiem, że lubisz taką atmosferę i sobie idziesz. Fajne, że realizujesz swoje potrzeby. Chodzi mi o to, że nie jest to jedyną rzeczą jaką sprawia Ci przyjemność. Sam pisałeś o rozmowie i innych wartościach, a to już rózni prymitywa żula od inteligentnego żula. Mam nadzieje, że osiągniemy konsensus.
Rozumiem, że wszyscy oprócz mnie i krovy na tym forum to prawie święci, którzy nie mają wyżej wymienionych słabości? Tak?
Nie pisze, że jestem świety. Nigdzie tak nie napisałem. Ale masz racje, nie zrozumie.
pp3088 napisał/a:
Co do Acera i krovy, to nie chodzi mi, że lubicie się upić.
Hmmm, czasami lubie sie upić, ale rzadko. Zazwyczaj lubie poprostu wypic te kilka piw. Mysle, ze nie jestem uzalezniony (spokojnie zylbym bez alkoholu), ale wcale nie chce z niego rezygnowac, bo po co? Lubie to i tyle.
Jest róznica między byciem upitym non-stop, a upijaniem się do czasu. A wypicie kilka piw jako środek odstresowywujący to rozumiem.
krova pisze:Z wami nie bede sie klocic, bo faktycznie mlodziutcy jestescie i bardzo dobrze, ze w waszej glowie nie siedzi maly diabelek krzyczacy najdonosniejszym glosem: 'na piwoooooooo, piwoooooooooooooooooooo!' ;d
My(przynajmniej ja) piszemy tu o przypadkach regularnego chlania wódki, tak by tracić nad soba panowanie. Piwo? Co w tym złego, sam lubię się napić troszkę by się z czill-outować.
Alkohol powodem problemow, klotni? Mozliwe... ale wiadomo tez, ze 'vodka connecting people'
Zależy od osoby, niektórzy na bani są całkiem przyjaźni
EDIT:Acer, czuję się doceniony, wreszccie ktoś rozumie co piszę.
Nie przeklinaj. Jest wiele synonimów danego słowa. Dlaczego używasz jednego z gorszych? Bez ostrzeżenia. //Arti