Niepokojąco rozpleniający się idiotyzm
Moderator: Moderatorzy
Moim zdaniem, przekroczyłeś granice kiedy jesteś na imprezie ktoś proponuje ci wypicie, a ty nie potrafisz odmówić. Nie mówię o tym że chcesz. Chodzi o to, że powiedzmy obiecałeś komuś (dziewczynie chociażby), że nie będziesz tego wieczoru pił, a jednak pijesz. Nie potrafisz opanować ilości spożywanego alkoholu. Wtedy jesteś za granicą.krova pisze:A gdzie jest granica?
Ja (1-09-2008 12:44)
kolumb wszedł na twoją starą i myślał że to ameryka
Pepek (1-09-2008 12:46)
A po Twojej doszedl do Indii i Antarktydy
kolumb wszedł na twoją starą i myślał że to ameryka
Pepek (1-09-2008 12:46)
A po Twojej doszedl do Indii i Antarktydy
Chodziło mi o silną wolę, nie o charakter. Alkoholizm występuje wtedy gdy nie możesz się powstrzymać aby nie wypić. Nie tylko o dotrzymywanie słowa, to tylko przykład.
Ja (1-09-2008 12:44)
kolumb wszedł na twoją starą i myślał że to ameryka
Pepek (1-09-2008 12:46)
A po Twojej doszedl do Indii i Antarktydy
kolumb wszedł na twoją starą i myślał że to ameryka
Pepek (1-09-2008 12:46)
A po Twojej doszedl do Indii i Antarktydy
A może mi ktoś wyjaśnić, co takiego "fajnego" jest w alkoholu?
Czy chodzi może o to, że zaburza ocenę sytuacji, miesza w świadomości i dlatego pozwala na jakiś czas zagłuszyć problemy (zamiast je rozwiązać), a w związku z tym umożliwić relaks? CZy o coś innego?
Tak BTW: Ja np. do szczęścia nie potrzebuję chipsów, ale gdybym jadł je codziennie przez 2 tygodnie, to możliwe, że później już tak łatwo bym z nich nie zrezygnował. A uważałbym, że jem, bo lubię ("Palę, bo lubię"). A co dopiero przy alkoholu, który ma na pewno większe zdolności do uzależniania niż chipsy.
Czy chodzi może o to, że zaburza ocenę sytuacji, miesza w świadomości i dlatego pozwala na jakiś czas zagłuszyć problemy (zamiast je rozwiązać), a w związku z tym umożliwić relaks? CZy o coś innego?
Tak BTW: Ja np. do szczęścia nie potrzebuję chipsów, ale gdybym jadł je codziennie przez 2 tygodnie, to możliwe, że później już tak łatwo bym z nich nie zrezygnował. A uważałbym, że jem, bo lubię ("Palę, bo lubię"). A co dopiero przy alkoholu, który ma na pewno większe zdolności do uzależniania niż chipsy.
...::: Keep Calm & Follow your Joy :::...
A co jest fajnego w prowadzeniu strony internetowej?Rav pisze:A może mi ktoś wyjaśnić, co takiego "fajnego" jest w alkoholu?
krova pisze:O gustach sie nie dyskutuje panowie...
Po czesci na pewno o to, ale nie tylko. Przede wszystkim rozwiazuje jezyk. Stajemy sie bardziej komunikatywni.Rav pisze:Czy chodzi może o to, że zaburza ocenę sytuacji
Powiedz mi jak rozwiazac moje problemy O_O "nie ma rozwiazania to nie ma problemu" - g*wno prawda.Rav pisze:pozwala na jakiś czas zagłuszyć problemy (zamiast je rozwiązać)
Nie mam zadnego dowodu, ale moim zdaniem wcale nie. Nie ma na swiecie innej takiej uzywki, po ktorej rano budzac sie mowisz 'o w morde... nigdy wiecej...' ze wzgledu na kaca.Rav pisze:A co dopiero przy alkoholu, który ma na pewno większe zdolności do uzależniania niż chipsy.
Moze przytoczylby ktos problem 'glodu' alkoholowego, wiec odrazu napisze i na ten temat. Papierosy, narkotyki (wedlug mnie rowniez chipsy) dziajala inaczej od alkoholu. Im dluzej ich nie skosztujemy, tym wiekszy glod ich odczuwamy. A alkohol? Po jednym piwie chce mi sie wypic nastepne - normalne. Po 4 piwach nie ma juz szans zebym nie wypil tego 5, i tak zapewne az zacznie mi sie krecic w glowie lub (o daj Boze) skoncza sie fundusze. Wniosek: glod alkoholowy jest tym wiekszy, im wiecej alkoholu spozyjemy danego dnia. Nastepnego dnia glod nie wystepuje, czesto wystepuje wstret. Dlaczego wiec pijemy te pierwsze piwo pobudzajace motoryke calego systemu? To nie z braku alkoholu, to juz presja otoczenia, wymog sytuacji, czy przyzwyczajenie.
Psychologiem nie jestem, wiec oczywiscie moge sie mylic. Moze wydawac sie dziwne, ze 'bronie' alkoholu, ale czuje, ze tak trzeba skoro wiekszosc z was jest zupelnie przeciwna.

-Jest jakaś miara szczęścia?
-Tak, promile.

W przeciweiństwie do Ciebie, nie odpowiem pytaniem na pytanie - Nie pamiętam. To chyba po prostu (była) pasja. Czy pice alkoholu to też pasja?krova pisze:A co jest fajnego w prowadzeniu strony internetowej?Rav pisze:A może mi ktoś wyjaśnić, co takiego "fajnego" jest w alkoholu?
Rav pisze:Czy chodzi może o to, że zaburza ocenę sytuacji
Czy może wynika to z zaburzenia oceny sytuacji?krova pisze:Po czesci na pewno o to, ale nie tylko. Przede wszystkim rozwiazuje jezyk. Stajemy sie bardziej komunikatywni.
To już jest rozmowa na inny temat. Ale ja miałem taki problem, że przez 2 miesiące (z krótkimi przerwami) żyłem w bólu i nie sądziłem, że jeszcze może być dobrze. Wszystko mi wtedy legło w gruzach. Nic mi się kompletnie nie chciało, nieraz leżałem cały dzień na łóżku, a ból był nie do wytrzymania. W dodatku maskowałem ten ból, a to był wielki błąd. W każdym razie w końcu dzięki Bogu odnalazłem światełko w tunelu, nadzieję. I udało się. Jeszcze wprawdzie nie wszystko jest w moim życiu zupełnie dobrze, ale już od dawna nie ma bólu, teraz już nawet znów bywam szczęśliwy.krova pisze:Powiedz mi jak rozwiazac moje problemy O_O "nie ma rozwiazania to nie ma problemu" - g*wno prawda.
...::: Keep Calm & Follow your Joy :::...
Zeby nie odpowiadac pytaniem na pytanie: Wczesniej pisalem, ze w tygodniu czekam tylko na nadejscie weekendu, ze wzgledu na wyjscia do roznych miejsc masowego spozywania alkoholu. Wiec chyba tak, to moja pasja.Rav pisze:W przeciweiństwie do Ciebie, nie odpowiem pytaniem na pytanie - Nie pamiętam. To chyba po prostu (była) pasja. Czy pice alkoholu to też pasja?
]Rav pisze:Czy może wynika to z zaburzenia oceny sytuacji?
Mysle, ze nie. Po alkoholu jestesmy podatniejsi na emocje, zarowno negatywne jak i pozytywne. W miejscach publicznych raczej sie nie placze, wiec przewaza smiech, a smiech jest zarazliwy. Mozna wiec przyjac, ze zazwyczaj panuje radosna atmosfera. Przytocze tez hymn UE z finalu IX symfonii Beethovena:
"O radości (...), wszyscy ludzie będą braćmi kiedy twój przemówi głos."
Ciesze sie, ze udaje ci sie rozwiazywac problemy. Mam nadzieje, ze mi tez sie kiedys uda. Lezenie w lozku calymi dniami znam az za dobrze.

-Jest jakaś miara szczęścia?
-Tak, promile.

Nie byłeś pewny czy dostaniesz 4+ czy 5 z pracy klasowej?Rav pisze:Ale ja miałem taki problem, że przez 2 miesiące (z krótkimi przerwami) żyłem w bólu i nie sądziłem, że jeszcze może być dobrze.
Anyway, wszystko jest dla ludzi...tylko z umiarem. Alkohol pobudza, człowiek staje się weselszy i bardziej skory do rozmów. Przecież nie piją tylko Ci co mają problemy. Na imprezach łatwiej się bawić ;P
Ot i caly moj przekaz zebrany z moich dlugich i jakze niepotrzebnych wypocin.Arti pisze:Anyway, wszystko jest dla ludzi...tylko z umiarem. Alkohol pobudza, człowiek staje się weselszy i bardziej skory do rozmów. Przecież nie piją tylko Ci co mają problemy. Na imprezach łatwiej się bawić ;P
Dobrze gada, dac mu wodki! :>

-Jest jakaś miara szczęścia?
-Tak, promile.

Dobrze gada, nalać mu.krova pisze:Taki zwrot utarty jest, myslalem, ze u was moze tez
To już ma dwojakie znaczenie xd
Ej no zrobił się temat o alkoholizmie damn.
Koniec dyskusji.O gustach sie nie dyskutuje panowie...
Kris (18-07-2008 22:04)
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*
Kocham Cię Patrycjo :*
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*
Kocham Cię Patrycjo :*
- Dragon Fist
- A True Dragon
- Posty: 856
- Rejestracja: czw paź 13, 2005 3:19 pm
- Lokalizacja: Złotów
A może to nie idiotyzm, tylko brak perspektyw?
Ja wyróżniam dwie grupy spośród ludzi, o których rozmawiamy. Jest ich więcej, wiem, ale te dwie obejmują najwięcej osób.
1. Z rodzin patologicznych, bez jakiejkolwiek wizji przyszłości, bez celów i ambicji.
2. Wręcz przeciwnie, z rodzin bardzo dobrych, które po prostu mają za dobrze, a mimo to narzekają i wydaje im się, że zmienią coś sięgając po używki, lub wybijając się z grupy- negatywnie.
Owszem, ja lubię sobie wypić, nieraz delirka ogarnia. Palę, szkodzi, ale palę. Czemu? Po prostu dlatego, że lubię. Ale mam umiar i to jest rzecz, która odróżnia mnie od tych, którzy zalewają się, a potem wyczyniają nie wiadomo jakie cuda- konfrontacje z policją, itd. Jestem zwolennikiem poglądu, że jak pić, to z umiarem. Zdarzyło mi się raz czy dwa zalać mocno, ale wtedy zamiast robić dym gdziekolwiek, po prostu uznałem, że najlepiej będzie położyć się do łóżka i zasnąć, zamiast robić sobie problemy.
Jest granica między brakiem perspektyw i idiotyzmem, w wielu miejscach jednak zatarta. Niektórzy to faktycznie idioci, którzy na popis obalą dwa 0,7 i się spalą, a potem szukają tylko okazji, żeby gdzieś się pokazać.
Wiem jedno na pewno- nie dzieje się dobrze. Ludzi, którzy niszczą swoje życie głupotą przybywa. (Może to dlatego, że na świecie ludzi też przybywa?
)
Jak z tym walczyć? Nie ma metody. Jak ktoś chce utrzymywać kontakt z takim gronem, wymagana jest duża ostrożność i asertywność. Ja np. na dłoni mam już bliznę po nożu.
Ja wyróżniam dwie grupy spośród ludzi, o których rozmawiamy. Jest ich więcej, wiem, ale te dwie obejmują najwięcej osób.
1. Z rodzin patologicznych, bez jakiejkolwiek wizji przyszłości, bez celów i ambicji.
2. Wręcz przeciwnie, z rodzin bardzo dobrych, które po prostu mają za dobrze, a mimo to narzekają i wydaje im się, że zmienią coś sięgając po używki, lub wybijając się z grupy- negatywnie.
Owszem, ja lubię sobie wypić, nieraz delirka ogarnia. Palę, szkodzi, ale palę. Czemu? Po prostu dlatego, że lubię. Ale mam umiar i to jest rzecz, która odróżnia mnie od tych, którzy zalewają się, a potem wyczyniają nie wiadomo jakie cuda- konfrontacje z policją, itd. Jestem zwolennikiem poglądu, że jak pić, to z umiarem. Zdarzyło mi się raz czy dwa zalać mocno, ale wtedy zamiast robić dym gdziekolwiek, po prostu uznałem, że najlepiej będzie położyć się do łóżka i zasnąć, zamiast robić sobie problemy.
Jest granica między brakiem perspektyw i idiotyzmem, w wielu miejscach jednak zatarta. Niektórzy to faktycznie idioci, którzy na popis obalą dwa 0,7 i się spalą, a potem szukają tylko okazji, żeby gdzieś się pokazać.
Wiem jedno na pewno- nie dzieje się dobrze. Ludzi, którzy niszczą swoje życie głupotą przybywa. (Może to dlatego, że na świecie ludzi też przybywa?
Jak z tym walczyć? Nie ma metody. Jak ktoś chce utrzymywać kontakt z takim gronem, wymagana jest duża ostrożność i asertywność. Ja np. na dłoni mam już bliznę po nożu.


