Gran Poder (Cenizo Saga)
Moderator: Moderatorzy
- SonGohan
- Golden Oozaru
- Posty: 205
- Rejestracja: wt sty 02, 2007 9:41 pm
- Lokalizacja: Stalowa Wola/Madrid
Odcinek szósty: "Tajemniczy człowiek, przygoda zaczyna się od nowa"
Miną miesiąc od śmierci Aragona. Radek uczył się codziennie nowych technik walki.
Musiał się bardzo dobrze przygotować do przybycia wojowników Cenizo.
Został mu tylko tydzień, miał nadzieję że uda mu się ich pokonać. Nie wiedział ilu ich jest, czy są silni, i skąd pochodzą.
Wiedział tylko, że są źli i trzeba ich zabić. Kris i Bobercik też dużo ćwiczyli. Bardzo się wzmocnili ale to było jeszcze za mało.
Gdy już minął tydzień na ziemi wylądowały cztery pojazdy latające. Chciały podbić ziemie dla wielkiego "Pana" Cenizo.
Radek wyruszył z Articem, Krisem i Bobercikiem na poszukiwanie wroga. Lecz nigdzie ich nie było. Szukali pół dnia... NIC.
-Heh... Muszą tu gdzieś być - powiedział Artic patrząc cały czas na ziemie.
-Latamy już 6 godzin. - powiedział znudzony Kris.
-Hej. wyczuwam czyjąś obecność - powiedział Radek bardzo skupiony.
I miał racje, za nmi leciały 4 postacie, które ich śledziły od dłuższego czasu.
Wszyscy wylądowali na ziemii. Wojownicy zaczęli rozmawiać w jakimś dziwnym języku. Nikt ich nie rozumiał.
Po dłuższej chwili jeden z tajemniczych wojowników zaczął rozamwiać z Articem.
-Hej ty, kim jesteś? - zapytał tajemniczy wojownik.
-Nazywam się Artic, a wy?
-Ja jestem Severo. Przybyliśmy podbić waszą planetę dla wielkiego Cenizo.
-Wiemy, a my przybyliśmy was pokonać.
-Hahaha.. Nędzni ludzie, myślą że nas pokonają.
-Zaraz zobaczymy kto będzie się smiał ostatni. - powiedział Artic zamieniając się w SWK.
Radek też zamienił się w SSJ.
-Co? czy on jest kosmicznym wojownikiem? - zapytał zdziwiony Severo.
-Tak, jego przyjaciele również. - powiedział Artic z groźną miną.
-Co?!?! Widze że nie pójdzie nam tak prosto z wami.
-Dokładnie, dlatego dam wam ostatnią szanse. Odledzcie z naszej planety,a nic wam nie zrobimy.
-Hahahahaha.... Ogłupiałeś? Nigdy nie odejdziemy stąd bez walki.
-No dobrze, Ale mam jedno pytanie.
-Jakie?
-Jak nazywa się wasza drużyna? - zapytał Artic.
-Drużyna A
-Dobra, a więc szykujcie się na śmierć - powiedział groźnie Artic.
Zaczeła się walka. Nasi bohaterowie przegrywali. Mieli marne szanse na wygraną. Nagle obok nich zjawił się dziwny człowiek w kapturze.
Podszedł do jednego z wojowników i zabił go jedną ręką bez większego wysiłku.
Nikt nie wiedział kim on jest. Severo bardzo się przestraszył, więc zaczął uciekać z dwoma towarzyszami.
Ale jego towarzyszom nie udało się uciec, sam Server zwiał.
Artic zapytał się tajemniczego człowieka kim jest, ale on nie odpowiedział, szybko odleciał na wschód.
-Kto to był? - zapytał Radek.
-Nie mam pojęcia. - odpowiedział Artic gapiąc się w niebo.
-Co teraz robimy? - zapytał Kris.
-Wracamy do szkoły powiedział Artic.
Radek, Kris i Bobercik wrócili do szkoły, a Artic poszedł szukać tajemniczego człowieka, lecz nigdzie nie mógł go znaleźć,
Nie wyczuwał niczyjej obecności. Dziwny człowiek przepadł jak kamień w wodę. Musiał gdzieś być, ale nigdzie go nie było.
Artic wrócił do swojego domu. Radek cały czas ćwiczył w szkole, strasznie mu się nudziło.
Przyszedł do niego mistrz Thanto aby porozmawiać.
-Witaj mój uczniu. - powiedział spokojnie Thanto.
-Witaj mistrzu, czego odemnie pragniesz.
-Pragnę porozmaiwać z tobą.
-O czym? - zapytał Radek.
-O tym gościu co przyleciał do was gdy walczyliście z wojownikami.
-Znasz go? - zapytał zdziwiony Radek.
-Widzieliśmy się kiedyś.
-Kto to jest?
-Opowiem ci o nim. Urodził się na planecie Adrevius, tam gdzie urodził się Cenizo. Od zawsze byli wrogami, Cenizo był silniejszy od niego
więc postanowił opuścić swoją planetę. Poleciał na Ziemie, gdzie trenował, aby potem zabić Cenizo, lecz Cenizo zawsze był silniejszy. Niedawno
dowiedział się gdzie jest, więc przyleci tutaj, aby zabić raz na zawsze tego człowieka i przy okazji podbić ziemie.
-A jak się nazywa?
-Nie wiem.
-Aha.. Już wszystko rozumiem, coś jeszcze masz mi do powiedzenia?
-Nie. - powiedział Thanto i odszedł.
Radek długo myślał o wszystkim, a przeważnie o Cenizo i tajemniczym człowieku.
Następnego dnia stała się straszna rzecz, szkoła została zniszczona przez Severa, który po tym wszystkim szybko odleciał z ziemii.
Thanto chciał go powstrzymać, ale nie udało mu się to. Po tym wszystkim Thanto porozmawiał z Radkiem, Krisem i Bobercikiem.
-Drodzy chłopcy, szkoły już nie ma więc wyruszycie w świat aby trenować. Ta szkoła powstała aby trenować ludzi, żeby potem chronili ziemie,
lecz jeśli szkoły już nie ma wszyscy uczniowie odejdą do domów swoich, lecz wy musicie trenować dalej.
By móc pokonać Cenizo i uchronić ziemie przed zagładą, pójdzie z wami Artic, mój najlepszy uczeń, aby was dobrze wyszkolić byście mogli stawić czoło Cenizo.
-Dobrze, pójdziemy i wykonamy nasze zadanie - Kris powiedział to bardzo poważnie, a Bobercik przez to nie mógł powstrzymać śmiechu, aż zaśmiał się głośno.
-Z czego się śmiejesz palancie, mamy ważną misję do wykonania!! - Radek patrzył na Bobercika jak na prawdziwego palanta.
-Z niczego się nie śmieje! - mówiąc to Bobercik bardzo spoważniał, wtedy już nikt nie mógł pochamować śmiechu.
-Dobrze dzieci, idzcie, życze wam powodzenia.
-Dziękujemy. Żegnaj wielki mistrzu. - chłopcy pożegnali się i odeszli.
Tak wielka przygoda zaczeła się na nowo.
Radek, Kris, Bobercik i Artic, poszli ćwiczyć w szerokim świecie aby potem pokonać Cenizo.
------------------------------------------------
Oto i następny odcinek
, prosze was komentujcie! 
Miną miesiąc od śmierci Aragona. Radek uczył się codziennie nowych technik walki.
Musiał się bardzo dobrze przygotować do przybycia wojowników Cenizo.
Został mu tylko tydzień, miał nadzieję że uda mu się ich pokonać. Nie wiedział ilu ich jest, czy są silni, i skąd pochodzą.
Wiedział tylko, że są źli i trzeba ich zabić. Kris i Bobercik też dużo ćwiczyli. Bardzo się wzmocnili ale to było jeszcze za mało.
Gdy już minął tydzień na ziemi wylądowały cztery pojazdy latające. Chciały podbić ziemie dla wielkiego "Pana" Cenizo.
Radek wyruszył z Articem, Krisem i Bobercikiem na poszukiwanie wroga. Lecz nigdzie ich nie było. Szukali pół dnia... NIC.
-Heh... Muszą tu gdzieś być - powiedział Artic patrząc cały czas na ziemie.
-Latamy już 6 godzin. - powiedział znudzony Kris.
-Hej. wyczuwam czyjąś obecność - powiedział Radek bardzo skupiony.
I miał racje, za nmi leciały 4 postacie, które ich śledziły od dłuższego czasu.
Wszyscy wylądowali na ziemii. Wojownicy zaczęli rozmawiać w jakimś dziwnym języku. Nikt ich nie rozumiał.
Po dłuższej chwili jeden z tajemniczych wojowników zaczął rozamwiać z Articem.
-Hej ty, kim jesteś? - zapytał tajemniczy wojownik.
-Nazywam się Artic, a wy?
-Ja jestem Severo. Przybyliśmy podbić waszą planetę dla wielkiego Cenizo.
-Wiemy, a my przybyliśmy was pokonać.
-Hahaha.. Nędzni ludzie, myślą że nas pokonają.
-Zaraz zobaczymy kto będzie się smiał ostatni. - powiedział Artic zamieniając się w SWK.
Radek też zamienił się w SSJ.
-Co? czy on jest kosmicznym wojownikiem? - zapytał zdziwiony Severo.
-Tak, jego przyjaciele również. - powiedział Artic z groźną miną.
-Co?!?! Widze że nie pójdzie nam tak prosto z wami.
-Dokładnie, dlatego dam wam ostatnią szanse. Odledzcie z naszej planety,a nic wam nie zrobimy.
-Hahahahaha.... Ogłupiałeś? Nigdy nie odejdziemy stąd bez walki.
-No dobrze, Ale mam jedno pytanie.
-Jakie?
-Jak nazywa się wasza drużyna? - zapytał Artic.
-Drużyna A
-Dobra, a więc szykujcie się na śmierć - powiedział groźnie Artic.
Zaczeła się walka. Nasi bohaterowie przegrywali. Mieli marne szanse na wygraną. Nagle obok nich zjawił się dziwny człowiek w kapturze.
Podszedł do jednego z wojowników i zabił go jedną ręką bez większego wysiłku.
Nikt nie wiedział kim on jest. Severo bardzo się przestraszył, więc zaczął uciekać z dwoma towarzyszami.
Ale jego towarzyszom nie udało się uciec, sam Server zwiał.
Artic zapytał się tajemniczego człowieka kim jest, ale on nie odpowiedział, szybko odleciał na wschód.
-Kto to był? - zapytał Radek.
-Nie mam pojęcia. - odpowiedział Artic gapiąc się w niebo.
-Co teraz robimy? - zapytał Kris.
-Wracamy do szkoły powiedział Artic.
Radek, Kris i Bobercik wrócili do szkoły, a Artic poszedł szukać tajemniczego człowieka, lecz nigdzie nie mógł go znaleźć,
Nie wyczuwał niczyjej obecności. Dziwny człowiek przepadł jak kamień w wodę. Musiał gdzieś być, ale nigdzie go nie było.
Artic wrócił do swojego domu. Radek cały czas ćwiczył w szkole, strasznie mu się nudziło.
Przyszedł do niego mistrz Thanto aby porozmawiać.
-Witaj mój uczniu. - powiedział spokojnie Thanto.
-Witaj mistrzu, czego odemnie pragniesz.
-Pragnę porozmaiwać z tobą.
-O czym? - zapytał Radek.
-O tym gościu co przyleciał do was gdy walczyliście z wojownikami.
-Znasz go? - zapytał zdziwiony Radek.
-Widzieliśmy się kiedyś.
-Kto to jest?
-Opowiem ci o nim. Urodził się na planecie Adrevius, tam gdzie urodził się Cenizo. Od zawsze byli wrogami, Cenizo był silniejszy od niego
więc postanowił opuścić swoją planetę. Poleciał na Ziemie, gdzie trenował, aby potem zabić Cenizo, lecz Cenizo zawsze był silniejszy. Niedawno
dowiedział się gdzie jest, więc przyleci tutaj, aby zabić raz na zawsze tego człowieka i przy okazji podbić ziemie.
-A jak się nazywa?
-Nie wiem.
-Aha.. Już wszystko rozumiem, coś jeszcze masz mi do powiedzenia?
-Nie. - powiedział Thanto i odszedł.
Radek długo myślał o wszystkim, a przeważnie o Cenizo i tajemniczym człowieku.
Następnego dnia stała się straszna rzecz, szkoła została zniszczona przez Severa, który po tym wszystkim szybko odleciał z ziemii.
Thanto chciał go powstrzymać, ale nie udało mu się to. Po tym wszystkim Thanto porozmawiał z Radkiem, Krisem i Bobercikiem.
-Drodzy chłopcy, szkoły już nie ma więc wyruszycie w świat aby trenować. Ta szkoła powstała aby trenować ludzi, żeby potem chronili ziemie,
lecz jeśli szkoły już nie ma wszyscy uczniowie odejdą do domów swoich, lecz wy musicie trenować dalej.
By móc pokonać Cenizo i uchronić ziemie przed zagładą, pójdzie z wami Artic, mój najlepszy uczeń, aby was dobrze wyszkolić byście mogli stawić czoło Cenizo.
-Dobrze, pójdziemy i wykonamy nasze zadanie - Kris powiedział to bardzo poważnie, a Bobercik przez to nie mógł powstrzymać śmiechu, aż zaśmiał się głośno.
-Z czego się śmiejesz palancie, mamy ważną misję do wykonania!! - Radek patrzył na Bobercika jak na prawdziwego palanta.
-Z niczego się nie śmieje! - mówiąc to Bobercik bardzo spoważniał, wtedy już nikt nie mógł pochamować śmiechu.
-Dobrze dzieci, idzcie, życze wam powodzenia.
-Dziękujemy. Żegnaj wielki mistrzu. - chłopcy pożegnali się i odeszli.
Tak wielka przygoda zaczeła się na nowo.
Radek, Kris, Bobercik i Artic, poszli ćwiczyć w szerokim świecie aby potem pokonać Cenizo.
------------------------------------------------
Oto i następny odcinek
Zumo de uva a base de concentrado esta enriquecido con vitamina C.
- SonGohan
- Golden Oozaru
- Posty: 205
- Rejestracja: wt sty 02, 2007 9:41 pm
- Lokalizacja: Stalowa Wola/Madrid
Odcinek siódmy : "Dolina muminków i Aqua City"
Nasi bohaterowie szedli tydzień przez głeboki las i śpiewali sobie z nudów:
Dalej, wesoło, niech popłynie gromki śpiew
Niech stutysięcznym echem zabrzmi pośród drzew
Niech spędzi z czoła wszelki smutek, wszelki cień
Wszak słoneczny mamy dzień.
Tylko Artic tak jakoś nie chciał śpiewać, cały czas zamyślony, a oczym myślał nie wiedział nikt.
Wreszcie nasi bohaterowie doszli do jakiegoś miasta. Miasto znajdowało się w pewnej dolinie, która
nazywa się "Dolina muminków". W mieście nie było prawie nikogo. Na wzgórzy, blisko wioski, był zamek.
Więc udali się w tamtym, Zamek nie był duży, był stary i się rozpadał. Gdy podeszli do Wielkich dzwi zapókali,
ale nikt nie odpowiadał. Zapókali jeszcze raz i... nic, więc sami weszli do środka. Środek był bardzo skromny,
nie było tam prawie nic. Na końcu korytarza były schody, więc nasi bohaterowie weszli po nich na górę.
Na górze po lewej były wielki złote dzwi, a po prawe małe drewniane, więc najpierw poszli do tych złotych.
Tam jakiś głos coś wymamrotał, ale nasi bohaterowie nie usłyszeli dobrze, nagle głos powturzył to samo ale głośniej.
-Kto mnie k***a budzi tak wcześnie.
Wiedzieli już co powiedział głos. Bardzo się bali, nie wiedzieli kto wyjdzie zaraz zza dzwi.
Kroki były bardzo ciche, powoli osoba podeszła do drzwi, gdy się otworzyły chłopcy nie mogli powstrzymać śmiechu.
W dzwiach stała średniej wysokości osóbka, średniej urody, w pwiżamie w serduszka.
-Witajcie w moim zamku, jestem Lord Razz. Chcecie coś? Mam wszystko oprócz fajek bo ostatnio mi ukradła dziewczynka z zapałkami. - powiedział lord.
-Chcieliśmy zapytać cię o droge do miasta Aqua, czy wiesz gdzie to jest?
-Powiem wam jeśli odgadniecie na jedno proste pytanie: Na wystawie obrazów pewien mężczyzna przyglądał się portretowi. Ktoś go zapytał: "Czyjemu portretowi się przyglądasz?"
Ów człowiek odpowiedział: "Nie mam braci, ani sióstr, ale ojciec tego człowieka na obrazie jest synem mojego ojca". Czyjemu portretowi przyglądał się ten wielbiciel obrazów?
To jest wasze pytanie, jeśli na nie odpowiecie powiem wam gdzie jest miasto które szukacie. - powiedział uśmiechnięty lord Razz.
Kris troche pomyślał i wpadł na pomysł.
-Znam odpowiedź. Mężczyzna przyglądał się portretowi swego syna. - powiedział ucieszony Kris.
-Tak, to jest dobra odpowiedź, powiem wam gdzie jest miasto do którego zmieżacie. Musicie iść cały czas na wschód, a napewno dojdziecie.
Nasi bohaterowie opóścili doline muminków. Poszli dalej w strone miasta Aqua.
Na wieczór wreszcie doszli. Miasto Aqua było jednym z największych miast na świecie, ale nie największym.
Na ulicach miasta było poprostu wszystko. Ale najwięcej było ludzi.
Nagle Bobercik gdzieś zginą. Zaczepiła go pewna osoba z listem.
-Hej, nie zatrzymuj się, nie mamy czasu. - popędzał go Artic.
-Poczekaj, dostałem list od rodziców. Piszą żebym wrócił do domu, bo pojedziemy do dziadka.
-A gdzie mieszka twój dziadek? - zapytał Artic.
-Mieszka w Oleszno City. Musze wracać do domu.
-A na ile tam jedziesz? Na długo? - dopytywał się cały czas Artic.
-Na tydzień. - powiedział ucieszony Bobercik.
-No dobra, za tydzień wróć do tego miasta, będziemy na ciebie czekać.
-Dobrze, żegnajcie przyjaciele. - pożegnał się Bobercik
-Do zobaczenia. - odpowiedział Radek, ale nigdzie już nie widział Bobercika.
-No to gdzie idziemy - zapytał Kris.
-Idziemy do Hotelu wynająć pokoje na tydzień aż Bobercik nie wróci z "wycieczki" - odpowiedział Artic szukając jakiegoś Hotelu w zasięgu wzroku.
Artic wreszcie znalazł mały Hotel na końcu ulicy. Wszyscy poszli tam.
Hotel był mały, nie było tam prawie żadnej osoby. Chłopcy podeszli do ,,,,,,,,,,,,
-Chcemy wynająć trzy osobowy pokój. - powiedział Artic.
-Jeden?
-Jeden - odpowiedział Artic.
-Dobrze, a na ile czasu? - zapytał
-Na tydzień. - odpowiedział Artic
-Dobrze, będzie was to kosztować 500 zetów.
-Prosze. - Artic dał kase.
-Dobrze. Wasz pokuj ma numer 4. Do widzenia.
Wszyscy poszli na góre do pokoju nr 4. Pokuj był duży. Miał łazienkę i dużo innych przydatnych rzeczy.
Artica denerwował tylko telewizor, gdyż nie lubiał gapić się w głupie "pudło", ale zato Radek i Kris odrazu poszli pogrzebać przy nim.
Na samym początku nie było nic ciekawego. Ale potem bardzo zainteresowała ich reklama dziwnej rzeczy.
Było to małe urządzenie przypominający połowe okulara, a zwał się SCOUTER. Był to wynalazek najnowszej technologii,
mógł zmierzyć siłę ciosu każdego. Był tanii, ale i tak chłopcy nie mieli ani grosza przy sobie, więc pomyśleli że Artic im pożyczy.
Ale zawiedli się, Artic nawet nie chciał z nimi rozmawiać na ten temat. Więc chłopcy wyszli na miasto, aby sobie pozwiedzać.
Na mieście nie było nic ciekawego, nagle jakiś złodziej ukradł pewnej kobiecie torebke. Radek z łatwością zabrał mu torebke i oddał kobiecie,
niestety złodziej zdołał uciec.
-Och, dziękuję wam bardzo drodzy chłopcy. - powiedziała ucieszona kobieta.
-Nie ma o czym mówić. - powiedział Radek.
-Musze się wam jakoś odwdzięczyć, hmmm.... wiem, dam wam to. - kobieta dała Radkowi i Krisowi trzy pudełka na których pisało SCOUTER. - kupiłam to nawet nie wiem po co,
weście je.
-Ale nas jest dwóch, nie potrzebujemy trzech.
-Oj, trzeci dacie jakiemuś koledze, ja musze iść bo śpiesze się do pracy.
Kobieta odeszła a Radek i Kris poszli do Hotelu z wielkimi uśmiechami.
-----------------------------------------------
Sory za błedy ortograficzne ale nie sprawdzałem tego odcinka.
Bobercik-stałem się SSJ bo koleś zabił mi kumpla
a potem nas napadł
. Popracuje jeszcze jak mówisz
, a co do dialogów to wątpie żebym zmniejszył
.
Nasi bohaterowie szedli tydzień przez głeboki las i śpiewali sobie z nudów:
Dalej, wesoło, niech popłynie gromki śpiew
Niech stutysięcznym echem zabrzmi pośród drzew
Niech spędzi z czoła wszelki smutek, wszelki cień
Wszak słoneczny mamy dzień.
Tylko Artic tak jakoś nie chciał śpiewać, cały czas zamyślony, a oczym myślał nie wiedział nikt.
Wreszcie nasi bohaterowie doszli do jakiegoś miasta. Miasto znajdowało się w pewnej dolinie, która
nazywa się "Dolina muminków". W mieście nie było prawie nikogo. Na wzgórzy, blisko wioski, był zamek.
Więc udali się w tamtym, Zamek nie był duży, był stary i się rozpadał. Gdy podeszli do Wielkich dzwi zapókali,
ale nikt nie odpowiadał. Zapókali jeszcze raz i... nic, więc sami weszli do środka. Środek był bardzo skromny,
nie było tam prawie nic. Na końcu korytarza były schody, więc nasi bohaterowie weszli po nich na górę.
Na górze po lewej były wielki złote dzwi, a po prawe małe drewniane, więc najpierw poszli do tych złotych.
Tam jakiś głos coś wymamrotał, ale nasi bohaterowie nie usłyszeli dobrze, nagle głos powturzył to samo ale głośniej.
-Kto mnie k***a budzi tak wcześnie.
Wiedzieli już co powiedział głos. Bardzo się bali, nie wiedzieli kto wyjdzie zaraz zza dzwi.
Kroki były bardzo ciche, powoli osoba podeszła do drzwi, gdy się otworzyły chłopcy nie mogli powstrzymać śmiechu.
W dzwiach stała średniej wysokości osóbka, średniej urody, w pwiżamie w serduszka.
-Witajcie w moim zamku, jestem Lord Razz. Chcecie coś? Mam wszystko oprócz fajek bo ostatnio mi ukradła dziewczynka z zapałkami. - powiedział lord.
-Chcieliśmy zapytać cię o droge do miasta Aqua, czy wiesz gdzie to jest?
-Powiem wam jeśli odgadniecie na jedno proste pytanie: Na wystawie obrazów pewien mężczyzna przyglądał się portretowi. Ktoś go zapytał: "Czyjemu portretowi się przyglądasz?"
Ów człowiek odpowiedział: "Nie mam braci, ani sióstr, ale ojciec tego człowieka na obrazie jest synem mojego ojca". Czyjemu portretowi przyglądał się ten wielbiciel obrazów?
To jest wasze pytanie, jeśli na nie odpowiecie powiem wam gdzie jest miasto które szukacie. - powiedział uśmiechnięty lord Razz.
Kris troche pomyślał i wpadł na pomysł.
-Znam odpowiedź. Mężczyzna przyglądał się portretowi swego syna. - powiedział ucieszony Kris.
-Tak, to jest dobra odpowiedź, powiem wam gdzie jest miasto do którego zmieżacie. Musicie iść cały czas na wschód, a napewno dojdziecie.
Nasi bohaterowie opóścili doline muminków. Poszli dalej w strone miasta Aqua.
Na wieczór wreszcie doszli. Miasto Aqua było jednym z największych miast na świecie, ale nie największym.
Na ulicach miasta było poprostu wszystko. Ale najwięcej było ludzi.
Nagle Bobercik gdzieś zginą. Zaczepiła go pewna osoba z listem.
-Hej, nie zatrzymuj się, nie mamy czasu. - popędzał go Artic.
-Poczekaj, dostałem list od rodziców. Piszą żebym wrócił do domu, bo pojedziemy do dziadka.
-A gdzie mieszka twój dziadek? - zapytał Artic.
-Mieszka w Oleszno City. Musze wracać do domu.
-A na ile tam jedziesz? Na długo? - dopytywał się cały czas Artic.
-Na tydzień. - powiedział ucieszony Bobercik.
-No dobra, za tydzień wróć do tego miasta, będziemy na ciebie czekać.
-Dobrze, żegnajcie przyjaciele. - pożegnał się Bobercik
-Do zobaczenia. - odpowiedział Radek, ale nigdzie już nie widział Bobercika.
-No to gdzie idziemy - zapytał Kris.
-Idziemy do Hotelu wynająć pokoje na tydzień aż Bobercik nie wróci z "wycieczki" - odpowiedział Artic szukając jakiegoś Hotelu w zasięgu wzroku.
Artic wreszcie znalazł mały Hotel na końcu ulicy. Wszyscy poszli tam.
Hotel był mały, nie było tam prawie żadnej osoby. Chłopcy podeszli do ,,,,,,,,,,,,
-Chcemy wynająć trzy osobowy pokój. - powiedział Artic.
-Jeden?
-Jeden - odpowiedział Artic.
-Dobrze, a na ile czasu? - zapytał
-Na tydzień. - odpowiedział Artic
-Dobrze, będzie was to kosztować 500 zetów.
-Prosze. - Artic dał kase.
-Dobrze. Wasz pokuj ma numer 4. Do widzenia.
Wszyscy poszli na góre do pokoju nr 4. Pokuj był duży. Miał łazienkę i dużo innych przydatnych rzeczy.
Artica denerwował tylko telewizor, gdyż nie lubiał gapić się w głupie "pudło", ale zato Radek i Kris odrazu poszli pogrzebać przy nim.
Na samym początku nie było nic ciekawego. Ale potem bardzo zainteresowała ich reklama dziwnej rzeczy.
Było to małe urządzenie przypominający połowe okulara, a zwał się SCOUTER. Był to wynalazek najnowszej technologii,
mógł zmierzyć siłę ciosu każdego. Był tanii, ale i tak chłopcy nie mieli ani grosza przy sobie, więc pomyśleli że Artic im pożyczy.
Ale zawiedli się, Artic nawet nie chciał z nimi rozmawiać na ten temat. Więc chłopcy wyszli na miasto, aby sobie pozwiedzać.
Na mieście nie było nic ciekawego, nagle jakiś złodziej ukradł pewnej kobiecie torebke. Radek z łatwością zabrał mu torebke i oddał kobiecie,
niestety złodziej zdołał uciec.
-Och, dziękuję wam bardzo drodzy chłopcy. - powiedziała ucieszona kobieta.
-Nie ma o czym mówić. - powiedział Radek.
-Musze się wam jakoś odwdzięczyć, hmmm.... wiem, dam wam to. - kobieta dała Radkowi i Krisowi trzy pudełka na których pisało SCOUTER. - kupiłam to nawet nie wiem po co,
weście je.
-Ale nas jest dwóch, nie potrzebujemy trzech.
-Oj, trzeci dacie jakiemuś koledze, ja musze iść bo śpiesze się do pracy.
Kobieta odeszła a Radek i Kris poszli do Hotelu z wielkimi uśmiechami.
-----------------------------------------------
Sory za błedy ortograficzne ale nie sprawdzałem tego odcinka.
Bobercik-stałem się SSJ bo koleś zabił mi kumpla
Zumo de uva a base de concentrado esta enriquecido con vitamina C.
- SonGohan
- Golden Oozaru
- Posty: 205
- Rejestracja: wt sty 02, 2007 9:41 pm
- Lokalizacja: Stalowa Wola/Madrid
Od dzisiaj przenosze swojego fanficka na moje forum: http://egranpoder.mojeforum.net/
Tam będziecie mogli czytać kolejne odcinki, jeśli chcecie.
A dlaczego się przenosze chyba wiecie, a dla tych co nie wiedzą:
Wszyscy użytkownicy mnie denerwują (no może prawie wszyscy zostało tylko trzech z sercem), Nikt nie czytał mojego fanficka więc opstanowiłem nie śmiecić tego forum, więc odchodze przez was, może jeszcze kiedyś do was zajrze, ale rzadko.
To tyle, żegnajcie.
Tam będziecie mogli czytać kolejne odcinki, jeśli chcecie.
A dlaczego się przenosze chyba wiecie, a dla tych co nie wiedzą:
Wszyscy użytkownicy mnie denerwują (no może prawie wszyscy zostało tylko trzech z sercem), Nikt nie czytał mojego fanficka więc opstanowiłem nie śmiecić tego forum, więc odchodze przez was, może jeszcze kiedyś do was zajrze, ale rzadko.
To tyle, żegnajcie.
Ostatnio zmieniony wt sty 30, 2007 7:44 pm przez SonGohan, łącznie zmieniany 1 raz.
Zumo de uva a base de concentrado esta enriquecido con vitamina C.
- BH Daimaouji
- SSJ 5
- Posty: 6009
- Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm
W tym odcinku podoba mi sie podziekowanie tej pani wam , takie mile , mam nadzieje ze inne beda tak samo fajne 
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
- SonGohan
- Golden Oozaru
- Posty: 205
- Rejestracja: wt sty 02, 2007 9:41 pm
- Lokalizacja: Stalowa Wola/Madrid
Odcinek 8: "Nudy"
Było popołudnie. Nasi bohaterowie umierali z nudów. Nie mieli kompletnie nic do robienia.
Na mieście nie było nic, zupełnie nic. Leżeli na łóżku i z nudów majaczyli coś do siebie.
Nagle do pokoju wszedł Artic.
-Hej ziomale, mam dla was super wiadomość. - Gdy Artic to powiedział Kris aż spadł z łóżka ze strachu - A wam co? Wstawać! dzisiaj mamy piękny dzień.
-Co? - Radek popatrzył się na Artica z bardzo głupią miną.
-Heh.. Widze że się nudzicie. Ale to nawet dobrze, za dwa dni będziecie mieć zajęcie.
-A co będzie? Kosmici wylądują na ziemi i bedziemy z nimi walczyć? - zapytał Kris spod łóżka.
-Nie. W mieście organizują turniej za dwa dni.
-Turniej jedzenia placków na czas? Chętnie pójdę - powiedział Kris wyłażąc spod łóżka.
-Nie, ale ty jesteś głupii. Będzie turniej walk. - powiedział ucieszony Artic.
-Czyli wreszcie będziemy się z kimś prać? - zapytał Kris z uśmiechem większym nic Ananas.
-Coś w tym rodzaju. Idziecie się zapisać? Dzisiaj ostatni dzień.
-Jasne, nigdy bym nie przepuścił takiej okazji. - powiedział ucieszony Kris - Ale mam jedno pytanie.
-Jakie?
-Jaka jest nagroda za wygraną?
-1.000.000 zetów.
-Co?? Matko boska, i ty mnie jeszcze pytasz czy idę? - Kris gdy to powiedział prawie zemdlał.
-Heh.. Nie ciesz się tak szybko, jeszcze trzeba będzie wygrać ten turniej.
-Nie ma problemu. A ile jest zawodników??
-Przyjmują tylko 104 więc śpieszmy się zająć miejsca.
-Jasne. - powiedział Radek stojąc ubrany przy dzwiach.
Wszyscy poszli zapisać się na turniej. Kolejka była bardzo długa. Ale po 3 godzinach stania wreszcie się dostali do kasy.
Akurat zostały 3 ostatnie miejsca. Nasi bohaterowie mieli wielkie szczęscie.
Wszyscy dostali po numerku. Radek miał 44, Kris 19 i Artic 100.
Bohaterowie wrócili do Hotelu. Podrodze spodkali Grolyego.
-Hej, co wy tu robicie? - zapytał ich zdziwiony Groly.
-To samo pytanie moglibyśmy zadać tobie. - odpowiedział Radek
-Ja tutaj przyszedłem tylko wygrać turniej i zwijam się dalej.
-Haha.. Myślisz że wygrasz? Nie masz znami szans.
-Jeszcze się okaże, jakie macie numery?
-Ja mam 44, Kris ma 19 i Artic 100.
-To żaden z was nie jest w mojej grupie.
-Jakiej grupie? - zapytał Radek.
-Cały turniej dzieli się na 4 grupy, w każdej grupie jest 26 uczestników. - wytłumaczył im Groly.
-O, nie wiedzieliśmy, czyli ja jestem w grupie drugiej, Kris w pierwszej i Artic w czwartej.
-Dokładnie, a ja mam numer 53, i jestem w grupie trzeciej jako pierwszy.
-Hehe, czyli jedynie moglibyśmy się spotkać w finale. - powiedział zawiedziony Radek, że nie skopie Grolyego wcześniej jak w finale.
-Nie licz na to. Napewno odpadniesz w pierwszej rundzie.
-My już musimy iść do Hotelu. - przerwał im nagle Artic.
-No to nara cioty. - powiedział Groly.
Nasi bohaterowie poszli sobie do Hotelu.
Tam już nudzili się do końca dnia.
Następnego dnia poszli wszycy na miasto, żeby troche je pozwiedzać.
-Heh.. Bobercik pewnie się nie nudzi u dziadków. - powiedział Kris gapiąc się cały czas przed siebie.
-Napewno, ale my też musimy jakoś zabić nudę. - powiedział Artic szukając jakiś fajnych sklepów.
-Heh.. Wątpie żeby mi się to udało. Może tobie Radek lepiej to pójdzie - Gdy Kris to powiedział Radek aż się wyprostował jak mógł i obserwował coś w oddali.
Była to restauracja. Radkowi aż brzuch ściskało, gdyż nie jadł nic od samego rana.
-Chodzmy do tej restauracji na końcu ulicy. - powiedział Radek.
-Heh.. Dobra, nic nie jedliśmy od rana. - powiedział Artic.
I poszli do restauracji. Zjedli porządny posiłek. Gdy wyszli poszli pochodzić po mieście.
W pewnej uliczce znaleźli pewnego chłopaka.
-Hej ty, gdzie jest ulica Morelowa?
-Que? - wyjąkał w dziwnym języku chłopak - No entiendo.
-Po jakiemu on mówi? - zapytał Kris.
-Po Hiszpańsku. - odpowiedział Radek - Spróbuje się z nim dogadać.
-OK, spytaj gdzie jest ulica Morelowa.
-Donde esta calle Morelowa? - zapytał Radek dziwnego chłopaka.
-Debeis ir arriba, luego torcer a la izquierda. - odpowiedział chłopak.
-Co powiedział? - zapytał ciekawy Kris
-Że musimy iść w górę drogi a potem skręcić w lewo. - odpowiedział Radek.
-OK.
I bohaterowie poszli drogą którą wskazał im chłopak.
Wreszcie doszli do Hotelu. Tam Radek i Kris dalej się nudzili, a Artic czytał cały czas gazety wszelakiego rodzaju.
------------------------------------------------------------
Ten odcinek pisałem z nudów dlatego taki krótki, o następny zadbam żeby był dłuższy
Było popołudnie. Nasi bohaterowie umierali z nudów. Nie mieli kompletnie nic do robienia.
Na mieście nie było nic, zupełnie nic. Leżeli na łóżku i z nudów majaczyli coś do siebie.
Nagle do pokoju wszedł Artic.
-Hej ziomale, mam dla was super wiadomość. - Gdy Artic to powiedział Kris aż spadł z łóżka ze strachu - A wam co? Wstawać! dzisiaj mamy piękny dzień.
-Co? - Radek popatrzył się na Artica z bardzo głupią miną.
-Heh.. Widze że się nudzicie. Ale to nawet dobrze, za dwa dni będziecie mieć zajęcie.
-A co będzie? Kosmici wylądują na ziemi i bedziemy z nimi walczyć? - zapytał Kris spod łóżka.
-Nie. W mieście organizują turniej za dwa dni.
-Turniej jedzenia placków na czas? Chętnie pójdę - powiedział Kris wyłażąc spod łóżka.
-Nie, ale ty jesteś głupii. Będzie turniej walk. - powiedział ucieszony Artic.
-Czyli wreszcie będziemy się z kimś prać? - zapytał Kris z uśmiechem większym nic Ananas.
-Coś w tym rodzaju. Idziecie się zapisać? Dzisiaj ostatni dzień.
-Jasne, nigdy bym nie przepuścił takiej okazji. - powiedział ucieszony Kris - Ale mam jedno pytanie.
-Jakie?
-Jaka jest nagroda za wygraną?
-1.000.000 zetów.
-Co?? Matko boska, i ty mnie jeszcze pytasz czy idę? - Kris gdy to powiedział prawie zemdlał.
-Heh.. Nie ciesz się tak szybko, jeszcze trzeba będzie wygrać ten turniej.
-Nie ma problemu. A ile jest zawodników??
-Przyjmują tylko 104 więc śpieszmy się zająć miejsca.
-Jasne. - powiedział Radek stojąc ubrany przy dzwiach.
Wszyscy poszli zapisać się na turniej. Kolejka była bardzo długa. Ale po 3 godzinach stania wreszcie się dostali do kasy.
Akurat zostały 3 ostatnie miejsca. Nasi bohaterowie mieli wielkie szczęscie.
Wszyscy dostali po numerku. Radek miał 44, Kris 19 i Artic 100.
Bohaterowie wrócili do Hotelu. Podrodze spodkali Grolyego.
-Hej, co wy tu robicie? - zapytał ich zdziwiony Groly.
-To samo pytanie moglibyśmy zadać tobie. - odpowiedział Radek
-Ja tutaj przyszedłem tylko wygrać turniej i zwijam się dalej.
-Haha.. Myślisz że wygrasz? Nie masz znami szans.
-Jeszcze się okaże, jakie macie numery?
-Ja mam 44, Kris ma 19 i Artic 100.
-To żaden z was nie jest w mojej grupie.
-Jakiej grupie? - zapytał Radek.
-Cały turniej dzieli się na 4 grupy, w każdej grupie jest 26 uczestników. - wytłumaczył im Groly.
-O, nie wiedzieliśmy, czyli ja jestem w grupie drugiej, Kris w pierwszej i Artic w czwartej.
-Dokładnie, a ja mam numer 53, i jestem w grupie trzeciej jako pierwszy.
-Hehe, czyli jedynie moglibyśmy się spotkać w finale. - powiedział zawiedziony Radek, że nie skopie Grolyego wcześniej jak w finale.
-Nie licz na to. Napewno odpadniesz w pierwszej rundzie.
-My już musimy iść do Hotelu. - przerwał im nagle Artic.
-No to nara cioty. - powiedział Groly.
Nasi bohaterowie poszli sobie do Hotelu.
Tam już nudzili się do końca dnia.
Następnego dnia poszli wszycy na miasto, żeby troche je pozwiedzać.
-Heh.. Bobercik pewnie się nie nudzi u dziadków. - powiedział Kris gapiąc się cały czas przed siebie.
-Napewno, ale my też musimy jakoś zabić nudę. - powiedział Artic szukając jakiś fajnych sklepów.
-Heh.. Wątpie żeby mi się to udało. Może tobie Radek lepiej to pójdzie - Gdy Kris to powiedział Radek aż się wyprostował jak mógł i obserwował coś w oddali.
Była to restauracja. Radkowi aż brzuch ściskało, gdyż nie jadł nic od samego rana.
-Chodzmy do tej restauracji na końcu ulicy. - powiedział Radek.
-Heh.. Dobra, nic nie jedliśmy od rana. - powiedział Artic.
I poszli do restauracji. Zjedli porządny posiłek. Gdy wyszli poszli pochodzić po mieście.
W pewnej uliczce znaleźli pewnego chłopaka.
-Hej ty, gdzie jest ulica Morelowa?
-Que? - wyjąkał w dziwnym języku chłopak - No entiendo.
-Po jakiemu on mówi? - zapytał Kris.
-Po Hiszpańsku. - odpowiedział Radek - Spróbuje się z nim dogadać.
-OK, spytaj gdzie jest ulica Morelowa.
-Donde esta calle Morelowa? - zapytał Radek dziwnego chłopaka.
-Debeis ir arriba, luego torcer a la izquierda. - odpowiedział chłopak.
-Co powiedział? - zapytał ciekawy Kris
-Że musimy iść w górę drogi a potem skręcić w lewo. - odpowiedział Radek.
-OK.
I bohaterowie poszli drogą którą wskazał im chłopak.
Wreszcie doszli do Hotelu. Tam Radek i Kris dalej się nudzili, a Artic czytał cały czas gazety wszelakiego rodzaju.
------------------------------------------------------------
Ten odcinek pisałem z nudów dlatego taki krótki, o następny zadbam żeby był dłuższy
Zumo de uva a base de concentrado esta enriquecido con vitamina C.
- BH Daimaouji
- SSJ 5
- Posty: 6009
- Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm
O fajny odcinek narescie rozpoczyna sie walka , nie moge sie doczekac zobaczyc ciebie na ringu
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
- SonGohan
- Golden Oozaru
- Posty: 205
- Rejestracja: wt sty 02, 2007 9:41 pm
- Lokalizacja: Stalowa Wola/Madrid
Odcinek 9: "Turniej się rozpoczyna".
Mineły dwa dni, nastąpił dzień turnieju.
Radek, Artic i Kris czekali na ten dzień, aż wreszcie się doczekali. Od samego rana stali pod wielkim budynkiem gdzie miał się rozpocząć turniej.
Turniej miał sie zacząć o 13:00 i miał trwać 3 dni. Na budynku wisiały 4 duże kartki. Jedna na jedną grupę. Na pierwszej pisało tak:
W drugiej drużynie byli trochę lepsi wojownicy:
a walczył z PikPakiem. W grupie czwartej były same cioty, Artic żałował że dostał się do tej grupy. Ale to zapewniało mu szybkie dojście do finału.
A grupa wyglądała tak:
O równej 13:00 dzwii do budynku otworzyły się i przez nie wyszła pewna osoba z kartką papieru. Stanął przed wszystkimi i zaczął mówić z kartki:
-Witam wszystkich na 34 turnieju walk w Aqua City, zapraszam wszystkich do środka.
Wszyscy weszli do środka, do jakiejś sali, na środku był duży kwadratowy ring, a w około 104 krzesła. na górze sali były balkony, z którego patrzyli widzowie
na ring. Miejsc na górze było o wiele więcej. niż na dole.
-Na każdym krzesełu są numery. Każdy numer na krzesełku jest równy waszemu numerowi, więc prosze zająć swoje miejsca. - powiedział komentator.
Każdy usiadł na swoim miejscu.
-Dzisiejszego dnia mamy pierwsze eliminacje. Jako pierwsi będą walczyć: LoL i Mr.Atom.
Na ring weszło dwóch osobników. No prawie, bo gdy LoL wszedł na ring, nawet nie zdążył popatrzeć na przeciwnika i już leżał za ringiem.
-Wygrał Mr.Atom!!!! - Artic był zszokowany tym co zobaczył, wiedział już że walka nie będzie taka prosta.
Jako drudzy walczyli Eric i Dae, który pokonał Erica w bardzo efektowny sposób. Potem wszystkie walki toczyły się bardzo szybko. Podczas siódmej walki
Radek aż wstał z krzesła, nie mógł wierzyć temu co zobaczył, na ring wszedł jego tata.
-Teraz będą walczyć Gutek vs. Volter.
Tata Radka walczył wprost rewelacyjnie, wygrał w 15 sekund z Gutkiem.
-Tata!! - krzyknął Radek najgłośniej jak potrafił.
Volter obejrzał się w strone Radka i mu pomachał, Radek był bardzo ciekawy jak jego tata dowiedział się że bedzie brał udział w turnieju.
Kilka walk potem walczył Kris z Zombirem, Kris nawet nie wiedział że tak prosto mu pójdzie, pchnął przeciwnika lekko a tamten pijanym krokiem wypadł za ring.
Grupa pierwsza skończyła walkę. Jutrzejsze grupy wyglądały tak:
Mr.Atom vs. Dae
Treyu vs. Dyakou
Wolak vs. Dragon Fist
Volter vs. Didix
pp3088 vs. Kris
Arti vs. Bart
Później zaczeły się eliminacje drugiej grupy. Radek aż się nie mógł doczekać aż kogoś spierze.
Początek był bardzo nudny.
W pierwszej walce walczył Bartek i Adrain, okazało się że Bartek naprawde nazywa się BH.
Potem Ziomster miał mały problem z Kaczyńskim gdy się rozdwoił, ale i tak sobie poradził.
Wreszcie nadeszła kolej Radka. Jego przeciwnik, a raczej przeciwniczka, była bardzo ładna. Można by powiedzieć że zauroczyła Radka,
ale dla Radka i tak ważniejsza była kasa (kto zrozumie mężczyzn) więc zaczął "bić" przeciwniczkę. Nie ograniczał się do lekkiego popychania,
i wygrał. Jedna walka została przerwana, gdyż jeden z uczestników oszukiwał i obaj uczestnicy odpadli.
Jutrzejsze grupy są takie:
BH vs. Ziomster
Rav vs. Kostek
Szpaner vs. Turbo
Mini vs. Gohito
Radek vs. Bond
Pereza vs. Fraker
Potem zaczeła się walka grupy trzeciej. Tam nie było nic interesującego, oprócz tego że Groly przegrał. Jego przeciwnik był bardzo groźny.
Następnie zaczeły się eliminacje grupy czwartej, podobna sytuacja jak w grupie trzeciej.
Gdy nadeszła walka Devila i Artica wszyscy byli bardzo ciekawi kto wygra. Przeciwnik Artica wyglądał bardzo niebezpiecznie.
Był bardzo wysoki, i umięśniony. Wydawało by się że Artic nie ma żadnych szans, i to była prawda. Devil walną Artica tak mocno w łeb że aż zemdlał.
Obudził się dopiero w łóżku, nad nim stali Kris i Radek.
Ostatni uczestnicy tej grupy nie przyszli na turniej.
Jutrzejsze walki grupy trzeciej:
Debbie vs. Mark
Paul vs. John
Roman vs. Szczepan
Leonardo vs. Ludwig
Charles vs. Patryk
Devil vs. Khalid
Artic bardzo żałował że nie będzie dalej walczył. Jedyna nadzieja na wygraną pozostaje tylko w Radku i Krisie.
--------------------------------------------------------------------------------
I tak zaczoł się pierwszy dzień turnieju
Prosze komentować.
Zapraszam serdecznie na oficjalne forum mojego fanficka:
http://egranpoder.mojeforum.net/
Mineły dwa dni, nastąpił dzień turnieju.
Radek, Artic i Kris czekali na ten dzień, aż wreszcie się doczekali. Od samego rana stali pod wielkim budynkiem gdzie miał się rozpocząć turniej.
Turniej miał sie zacząć o 13:00 i miał trwać 3 dni. Na budynku wisiały 4 duże kartki. Jedna na jedną grupę. Na pierwszej pisało tak:
W pierwszej grupie byli bardzo dobrzy wojownicy. Kris miał walczyć na początku z Zombir'em, Nie bał się go, gdyż wiedział że to jakiś mięczak.Grupa pierwsza:
LoL vs. Mr.Atom
Eric vs. Dae
Potter vs. Treyu
Ana vs. Dyakou
Kolo vs. Wolak
Dragon Fist vs. Piker
Gutek vs. Volter
Didix vs. Quino
pp3088 vs. Orgel
Kris vs. Zombir
Arti vs. Bomber
Deko vs. Kilo - (grupa odpadła).
Bart vs. Manolo
W drugiej drużynie byli trochę lepsi wojownicy:
Na drugiej grupie tylko początek był grożny, reszta to słabeusze. Na grupe trzecią nasi bohaterowie nawet nie patrzyli, spojrzeli tylko z kim walczy Groly,Bartek vs. Adrian
Ziomster vs. Kaczyński
Rav vs. Krova
Bliz vs. Kostek
Szpaner vs. Tommy
Inix vs Turbo
Travolt vs. Mini
Gohito vs. Dizel
Yra vs. Radek
Pakito vs. Poquito
Schere vs. Bond
Pereza vs. Melendi
viva vs. Fraker
a walczył z PikPakiem. W grupie czwartej były same cioty, Artic żałował że dostał się do tej grupy. Ale to zapewniało mu szybkie dojście do finału.
A grupa wyglądała tak:
Ta grupa wyglądała bardzo niewinnie, ale Devil trochę straszył imieniem. Kilka minut przed 13:00 wszyscy uczestnicy turnieju stali przed budynkiem.Laura vs. Debbie
Jason vs. Mark
Crissy vs. Paul
John vs. Betty
Aska vs. Roman
Franek vs. Szczepan
Leonardo vs. Rafaelo
Ludwig vs. Carl
Charles vs. Rafal
Patryk vs. Robert
Devil vs. Artic
Khalid vs. Georgi
EnGuang vs. Semi
O równej 13:00 dzwii do budynku otworzyły się i przez nie wyszła pewna osoba z kartką papieru. Stanął przed wszystkimi i zaczął mówić z kartki:
-Witam wszystkich na 34 turnieju walk w Aqua City, zapraszam wszystkich do środka.
Wszyscy weszli do środka, do jakiejś sali, na środku był duży kwadratowy ring, a w około 104 krzesła. na górze sali były balkony, z którego patrzyli widzowie
na ring. Miejsc na górze było o wiele więcej. niż na dole.
-Na każdym krzesełu są numery. Każdy numer na krzesełku jest równy waszemu numerowi, więc prosze zająć swoje miejsca. - powiedział komentator.
Każdy usiadł na swoim miejscu.
-Dzisiejszego dnia mamy pierwsze eliminacje. Jako pierwsi będą walczyć: LoL i Mr.Atom.
Na ring weszło dwóch osobników. No prawie, bo gdy LoL wszedł na ring, nawet nie zdążył popatrzeć na przeciwnika i już leżał za ringiem.
-Wygrał Mr.Atom!!!! - Artic był zszokowany tym co zobaczył, wiedział już że walka nie będzie taka prosta.
Jako drudzy walczyli Eric i Dae, który pokonał Erica w bardzo efektowny sposób. Potem wszystkie walki toczyły się bardzo szybko. Podczas siódmej walki
Radek aż wstał z krzesła, nie mógł wierzyć temu co zobaczył, na ring wszedł jego tata.
-Teraz będą walczyć Gutek vs. Volter.
Tata Radka walczył wprost rewelacyjnie, wygrał w 15 sekund z Gutkiem.
-Tata!! - krzyknął Radek najgłośniej jak potrafił.
Volter obejrzał się w strone Radka i mu pomachał, Radek był bardzo ciekawy jak jego tata dowiedział się że bedzie brał udział w turnieju.
Kilka walk potem walczył Kris z Zombirem, Kris nawet nie wiedział że tak prosto mu pójdzie, pchnął przeciwnika lekko a tamten pijanym krokiem wypadł za ring.
Grupa pierwsza skończyła walkę. Jutrzejsze grupy wyglądały tak:
Mr.Atom vs. Dae
Treyu vs. Dyakou
Wolak vs. Dragon Fist
Volter vs. Didix
pp3088 vs. Kris
Arti vs. Bart
Później zaczeły się eliminacje drugiej grupy. Radek aż się nie mógł doczekać aż kogoś spierze.
Początek był bardzo nudny.
W pierwszej walce walczył Bartek i Adrain, okazało się że Bartek naprawde nazywa się BH.
Potem Ziomster miał mały problem z Kaczyńskim gdy się rozdwoił, ale i tak sobie poradził.
Wreszcie nadeszła kolej Radka. Jego przeciwnik, a raczej przeciwniczka, była bardzo ładna. Można by powiedzieć że zauroczyła Radka,
ale dla Radka i tak ważniejsza była kasa (kto zrozumie mężczyzn) więc zaczął "bić" przeciwniczkę. Nie ograniczał się do lekkiego popychania,
i wygrał. Jedna walka została przerwana, gdyż jeden z uczestników oszukiwał i obaj uczestnicy odpadli.
Jutrzejsze grupy są takie:
BH vs. Ziomster
Rav vs. Kostek
Szpaner vs. Turbo
Mini vs. Gohito
Radek vs. Bond
Pereza vs. Fraker
Potem zaczeła się walka grupy trzeciej. Tam nie było nic interesującego, oprócz tego że Groly przegrał. Jego przeciwnik był bardzo groźny.
Następnie zaczeły się eliminacje grupy czwartej, podobna sytuacja jak w grupie trzeciej.
Gdy nadeszła walka Devila i Artica wszyscy byli bardzo ciekawi kto wygra. Przeciwnik Artica wyglądał bardzo niebezpiecznie.
Był bardzo wysoki, i umięśniony. Wydawało by się że Artic nie ma żadnych szans, i to była prawda. Devil walną Artica tak mocno w łeb że aż zemdlał.
Obudził się dopiero w łóżku, nad nim stali Kris i Radek.
Ostatni uczestnicy tej grupy nie przyszli na turniej.
Jutrzejsze walki grupy trzeciej:
Debbie vs. Mark
Paul vs. John
Roman vs. Szczepan
Leonardo vs. Ludwig
Charles vs. Patryk
Devil vs. Khalid
Artic bardzo żałował że nie będzie dalej walczył. Jedyna nadzieja na wygraną pozostaje tylko w Radku i Krisie.
--------------------------------------------------------------------------------
I tak zaczoł się pierwszy dzień turnieju
Prosze komentować.
Zapraszam serdecznie na oficjalne forum mojego fanficka:
http://egranpoder.mojeforum.net/
Zumo de uva a base de concentrado esta enriquecido con vitamina C.
